Druga część lunchu to z kolei brytyjski standard, także nieodłączna część piwnych eskapad. Ryba w cieście z frytkami i sosem majonezowym oraz ziołowym. Może i nie było to jakieś wielkie kulinarne mistrzostwo świata, ale średniej wielkości kawał dorsza w chrupiącej panierce ponownie dobrze spasował się z miejscowym trunkiem. Autor: Piotr Gładczak