Zamieszkał w hotelu Pod Złotą Gęsią, który mieścił się na rogu obecnej ul. Szewskiej i ul. Ofiar Oświęcimskich. Tak o nim pisał do matki: W „Goldene Gans“ zdarli mnie okropnie, bo za dni 16 zapłaciłem 30 talarów, i miałem tylko tę przyjemność, że mieszkałem w zupełnie starożytnej kamienicy, której dachy wyższe są niż trzypiętrowe ściany, a pod dachami pieje kogut i krzyczą koty.