Po nagłym ociepleniu na początku ferii na południu regionu szybko zaczął topnieć śnieg. Później swoje dołożyły jeszcze opady deszczu. To wystarczyło, by na Dolnym Śląsku znów zaczął podnosić się poziom rzek. W połowie ferii najgorzej było w południowych powiatach Dolnego Śląska, gdzie mocno wezbrały górskie rzeki i potoki. W Szklarskiej Porębie w płynącej przez miasto rzece utonął kajakarz górski z Czech. W połowie ferii bardzo wysoki był poziom Nysy Kłodzkiej - istniało ryzyko, że gdy fala z Nysy dopłynie do Odry, ta bardzo niebezpiecznie podniesie się we Wrocławiu. IMGW zapowiadało nawet dla części miasta alarm najwyższego stopnia. Na szczęście w porę otwarto trzy zbiorniki retencyjne na Nysie i sytuacja ustabilizowała się. Wciąż niebezpiecznie jest za to na Widawie. We Wrocławiu od kilkunastu dni jej poziom przekracza stan ostrzegawczy. W kilku miejscach pod miastem rzeka już wylała. Zobacz dalej na kolejnych slajdach