To historia o niezwykłej sile i nadziei, którą noszą w sobie nawet najmniejsze istoty - mówią w schronisku.
[middle1]W środku zimy pod blok jednej z pracownic schroniska, ktoś podrzucił kocie rodzeństwo:
Kruszynę – chłopczyka bez oczek
Arnolda – chłopczyka bez jednego oczka
Violę – dziewczynkę
Maleństwa były przerażone, głodne i zziębnięte, ledwo trzymały się na łapkach. Nie wiadomo, jak długo tam były, ale jedno było pewne – bez pomocy nie miały szans na przeżycie.
Zostały natychmiast zabezpieczone i przewiezione do weterynarza. Ich stan był dramatyczny – wychudzone, osłabione, z infekcjami, które siały spustoszenie w ich organizmach. Niestety, jeden z kociaków stracił oczy w wyniku choroby, ale mimo tego nie stracił woli życia.
Dzięki troskliwej opiece lekarzy oraz opiekunowi Dawidowi, który od początku zadbał by kociaki doszły do siebie, dziś są pełne miłości, gotowe, by znaleźć dom, który nigdy ich nie porzuci. Nawet kotek, który stracił wzrok, świetnie sobie radzi – węch, słuch i serce wypełnione wdzięcznością pozwalają mu funkcjonować jak każdemu innemu kociakowi.
Teraz kociętas szukają ciepłego, odpowiedzialnego domu, z zaleceniem aby Kruszyna (niewidomy kociak) wyruszył do wspólnego domu z bratem lub siostrą. - Szukamy kogoś, kto pokocha je takimi, jakie są, i da im miłość i bezpieczeństwo. Może to właśnie Ty jesteś osobą, na którą czekają - pytają w schronisku.