Ragnar pochodzi z Rumunii. Ma dwa śruty w kręgosłupie, ktoś do niego strzelał. Uległ też wypadkowi komunikacyjnemu. Jego bok wygląda na wygolony, ale to nie wygolenie pooperacyjne, a wyłysienie - ta sierść już nie odrośnie. Wygląda tak, bo po wypadku musiał się czołgać, by przeżyć. Ma też w sercu nicienia (pasożyt niebezpieczny dla zdrowia), ale ta sytuacja jest opanowana. - To trudna adopcja, bo trzeba go pieluchować. Nie daje się brać na ręce, bo gryzie. Trzeba to robić, gdy pies ma na sobie kaganiec - mówi Katarzyna Nowosielska, wolontariuszka Ekostraży. - I tak jest duży postęp, bo gdy do nas przyjechał, był całkiem dziki. Nic sobie nie dał zrobić. A teraz? Proszę spojrzeć. Gdy nie ma dużo ludzi, spaceruje. Na razie nie podczepiamy go do wózka inwalidzkiego, bo ma jeszcze problem z lękiem przed przestrzenią. Kliknij w strzałkę, by przeglądać dalej. Autor: Kinga Mierzwiak