Jak odbić Wrocław z rąk środowisk związanych z obecną koalicją? Tylko mocnym nazwiskiem. W kuluarach od kilku tygodni mówi się, że zwłoka w ogłoszeniu nazwiska kandydata na prezydenta Wrocławia ma tylko jeden powód - do startu we Wrocławiu wciąż jest namawiany były premier Mateusz Morawiecki. Pochodzi przecież z Wrocławia, może też liczyć tutaj na wsparcie środowiska związanego z ojcem - Kornelem Morawieckim. Tyle, że zwolennicy startu Morawieckiego to głównie politycy związany z niechętnych mu frakcji w PiS. W partii trwa wewnętrzna walka o wpływy, przeciwnicy Morawieckiego zrobiliby wiele, by zesłać go do samorządu. Tymczasem sam Morawiecki wie doskonale, że - nawet jeśli wybory we Wrocławiu by wygrał - oznaczać to będzie potężną polityczną degradację. Byli polscy premierzy robią przecież kariery - zostają europosłami, senatorami, Donald Tusk był szefem Rady Europejskiej, a on miałby skończyć jako prezydent miasta? To mało kusząca perspektywa, dlatego ta kandydatura - choć sensacyjna - wydaje się być mało prawdopodobna. Jest i druga teoria. Autorami krążącej po Wrocławiu informacji o starcie Mateusza Morawieckiego mogą być współpracownicy Jacka Sutryka - chcą w ten sposób przestraszyć Platformę Obywatelską i zmusić ją do połączenia sił z Sutrykiem, by nie dopuścić do przejęcia władzy we Wrocławiu przez PiS. Zobacz kolejne nazwiska na następnych slajdach Autor: KPRM