Jadąc ulicą Krakowską, mamy krzyż św. Andrzeja. I tu trzeba się rozejrzeć, choć tamtędy od dawna żadne pociągi nie jeżdżą. Jednak znak pozostał. A po incydencie, gdy w czasie egzaminu kursantka nierozejrzawszy się, wjechała na przejazd kolejowy i zginęła (instruktor się uratował), brak rozejrzenia się przed krzyżem św. Andrzeja skutkuje przerwaniem egzaminu.Zobacz kolejne miejsca na następnych slajdach Autor: Kinga Mierzwiak