Dzisiejsze odwołanie Michała Janickiego ze stanowiska wiceprezydenta Wrocławia wywołało prawdziwą burzę. Powodem miało być złe zarządzanie organizacją imprez na Stadionie Miejskim i zaległości w rozliczeniach, jakie spółki współorganizujące wydarzenia mają wobec miasta. Zdaniem jednej z nich - Dynamicomu, to miasto jest im winne pieniądze.
Władze Wrocławia uważają, że spółki z którymi wspólnie organizowano festiwal Rock in Wroclaw, w tym koncert Queen oraz turnieju Polish Masters nie chcą zgodnie z umowami partycypować w kosztach.
– Dynamicom wraz z Event Serwis nie przedstawiły nam rozliczeń na kwotę 14 mln złotych, co naszym zdaniem jest równoznaczne z tym, że zalegają nam te pieniądze – podkreślał dziś Rafał Dutkiewicz.
Umowy z firmami (według władz Wrocławia) w przypadku kosztów organizacji imprez oznaczały, że w przypadku strat obie strony powinny pokryć je po równo. A tak zdaniem miasta się nie stało, dlatego władze Wrocławia skierowały przeciwko obu spółkom sprawę do sądu.
Przedstawiciele spółki Dynamicom kompletnie nie zgadzają się z zarzutami włodarzy Wrocławia. – Uważamy, że to miasto jest nam winne pieniądze i sprawę w sądzie wygramy – mówi Tomasz Góralski, prezes Dynamicomu.
Dynamicom wspólnie z Event Service 12 sierpnia odstąpiły od umowy. – Nie jest prawdą, że nie przedstawialiśmy rozliczeń. Miasto kompletnie mija się z prawdą w tej sprawie. Mam nadzieję, że prezydent Rafał Dutkiewicz się zreflektuje i miał jedynie zły dzień. Tym bardziej, że w umowie istnieje zapis, że na rozliczenie mamy 60 dni – zaznacza Tomasz Góralski.
Zdaniem Dynamicomu dziwi fakt, że odwołano wiceprezydenta, bo ich zdaniem Michał Janicki nie uczestniczył w ostatnich spotkaniach i negocjacjach, związanych z organizacją imprez na Stadionie Miejskim. A negocjacje mieli prowadzić Michał Bluj - również wiceprezydent miasta oraz Robert Pietryszyn, szef spółki Wrocław 2012, która zarządza areną.
Góralski jest zdania, że z kasy miasta, zgodnie z rozliczeniami powinno trafić do Dynamicomu i Event Serwis łącznie 14 mln złotych z ponad 21 mln złotych (10,2 za organizację festiwalu Rock in Wroclaw oraz 11,2 za przeprowadzenie turnieju Polish Masters). Te koszty to m.in. wynagrodzenia zespołów, ochrona obiektu, promocja imprez czy odpowiednie zabezpieczenie murawy.
– Właśnie na takie kwoty wystawiliśmy skarbnikowi faktury, które w większości zostały zaaprobowane, ale wciąż z tej sumy nie otrzymaliśmy jeszcze 3 mln złotych i właśnie pokrycia tych kosztów będziemy się domagać. Bo te pieniądze mieliśmy otrzymać po zakończeniu imprez – uzasadnia Tomasz Góralski.
Według Dynamicomu bezzasadne jest też naliczanie strat z tytułu przeprowadzenia imprez, skoro to miasto rozdało na przykład na turniej i festiwal 35 tysięcy biletów.
Przypomnijmy, że 16 października na Stadionie Miejskim ma się odbyć mecz Brazylii z Japonią, który zainteresowane strony wspólnie organizują. Wszystko wskazuje na to, że impreza nie jest zagrożona i się odbędzie, choć sprzedano na nią dotychczas zaledwie 15 tysięcy biletów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze