Uwaga, będzie grubo. Krzysztof Balawejder będzie gościem podcastu Przyjaciele Kota Wrocka w jednym z wrześniowych odcinków - tak przynajmniej zadeklarował. Niniejszym odpuszczamy Wielce Czcigodnemu Panu Prezesowi szyderę z Jego osoby w mediach społecznościowych i w felietonach.
Dzięki niniejszej amnestii nie dowiecie się na przykład, że Pan Prezes sam sobie lajkuje posty na Facebooku:

albo też lajkuje krytykę propozycji, by MPK miało większy wpływ na ITS (“inteligentny” system sterowania ruchem):

O nie nie, od nas się tego nie dowiecie - prezes Krzysztof Balawejder jest w porządku gość, odważny na dodatek, i tylko czekajcie na odcinek, którego będzie gościem.
Atmosfera będzie iście sielankowa, to obiecujemy. Podobnie, jak amnestię.
---
Z ITS-em, czyli systemem mającym na celu udrażnianie ruchu, we Wrocławiu jest wesoło, że ho ho. Oczywiście mamy najwolniejsze tramwaje w Polsce, ale zamiast to naprawić, to prezes Balawejder siedzi w mediach społecznościowych i lajkuje posty krytykujące propozycje zmian.
Oszczędności, które wyliczono w stolicy z tytułu przyspieszenia przejazdu tramwajów dzięki nadania im priorytetów w ITS sięga setek milionów złotych. No, ale przecież nie po to się szuka tego typu oszczędności, by w przyszłości nie móc w lajfach podawać informacji o tym, że piniundzy to jednak brakuje.
Wracając do samego ITS-u: jak się słucha zaprzyjaźnionych urzędników, to kuriozalność działań z tym systemem jest ogromna. Ponoć są skrzyżowania, na których osobiście najwyższy mówi, że trzeba ten cały ITS wyłączyć. I dochodzi do sytuacji, że tramwaje nadal leniwie jadą przez skrzyżowanie w poprzek, a kierowcy mają zielone. I co z tego, że mają zielone, skoro wjechać nie mogą?
Według najwyższego władcy Wrocławia najważniejsze, by widzieli zielone światło.
Ten gość to mierny aktor mizernej jakości teatrzyku.
---
A propos oszczędności: szukanie ich idzie Jackowi przekozacko. Miasto w ramach “oszczędności” planuje np. kampanię billboardową promującą turystykę we Wrocławiu kierowaną do… wrocławian.
Na dodatek zostanie ona przeprowadzona na billboardach, z których większości w mieście już dawno nie powinno być, gdyby tylko urząd wziął się do pracy i uchwalił uchwałę krajobrazową.
Tylko po co to robić, skoro można palić pieniędzmi w piecu (węgiel za drogi) i zlecić absurdalną kampanię w absurdalnej formie?
84% wrocławian uważa, że w mieście jest za dużo reklam. Tak to tylko tutaj zostawimy - może ktoś w końcu w ratuszu przeczyta, czego oczekują mieszkańcy tego miasta. Bo na pewno nie tego, co planują w ratuszu robić.
---
Parytet dobrych wiadomości, we Wrocławiu powstał plac zabaw im. Słońca Karkonoszy.

Jest też korek imienia Jacka Sutryka na ul. Poprzecznej.
Generalnie internauci nie mają litości i duch Pomarańczowej Alternatywy unosi się nad Wrocławiem na dobre.
Ten duch to jedyne, co trzyma w miarę stabilnej sytuacji psychicznej nas wszystkich.
Tej stabilności Wam i samym sobie życzymy w tym szalonym mieście.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze