- W ciągu tygodnia ciężko pracują, weekend rozpoczynają zmęczeni, ale szczęśliwi. Tu znaleźli stabilną pracę i odpowiedzialne stanowiska, które w ojczyźnie są tylko marzeniem - tak na łamach dziennika La Repubblica Andrea Tarquini rozpoczyna opis życia młodych Włochów we Wrocławiu. Zdaniem Marcello Murgii, mieszkającego w naszym mieście od przeszło 4 lat, stolica Dolnego Śląska rzeczywiście stała się alternatywą na ciężkie czasy we Włoszech.
Kilka dni temu na łamach włoskiego dziennika La Repubblica pojawił się reportaż poświęcony społeczności Włochów mieszkających we Wrocławiu.
- Czujesz, że jesteś w samym sercu Europy: Berlin, Praga czy Wiedeń leżą zaledwie kilka godzin stąd, a przewoźnicy low cost oferują możliwość częstych wypadów do ojczyzny – pisze Andrea Tarquini, korespondent La Repubblica, drugiego największego dziennika we Włoszech.
Dziennikarz dodaje, że nasze miasto stało się polską małą Italią, a we wrocławskich filiach międzynarodowych koncernów i innych firmach pracuje około 2,5 tys. Włochów, którzy stali się młodzieżową elitą stolicy Dolnego Śląska.
Młodzi Włosi, jak donosi La Repubblica, zarabiają u nas co prawda mniej niż zarobiliby w swojej ojczyźnie (mowa jest o 750-1000 euro miesięcznie), ale te pieniądze mają w Polsce znacznie większą wartość i pozwalają żyć na dobrym poziomie. Jak pisze Tarquini, stać ich tutaj na mieszkanie w centrum, za równowartość 10 euro mogą pójść do Opery, a dzięki miesięcznej karcie komunikacji miejskiej można się swobodnie poruszać po całym mieście.
Na łamach dziennika młodzi Włosi chwalą sobie możliwość rozpoczęcia we Wrocławiu dorosłego życia. Mówią, że nawet w Mediolanie warunki, jakie trzeba spełnić w celu otrzymania pracy w kancelariach prawnych czy w małych przedsiębiorstwach to skończone 26 lat, ukończone studia, doświadczenie zawodowe i dwa lata na bezrobociu, żeby pracodawca mógł zaoszczędzić na podatkach i składkach socjalnych.
- W Polsce mogą natomiast skosztować wolności i niezależności - pisze Andrea Tarquini.
Dziennikarz La Repubblica podczas wizyty we Wrocławiu rozmawiał także z Dominikiem Światowym, wykładowcą na Uniwersytecie Ekonomicznym. To od niego korespondent dowiedział się, że w naszym mieście powstała inicjatywa stworzenia (poprzez zbiórkę społecznościową) Włoskiego Krasnala Wrocławskiego.
Marcello Murgia, Włoch mieszkający i pracujący we Wrocławiu od ponad czterech lat, a także prowadzący bloga Un Italiano a Wroclaw (o którym wspomina autor reportażu) jest zadowolony, że włoskie media zainteresowały się stolicą Dolnego Śląska. Wskazuje jednak pewne nieścisłości (przesadne jego zdaniem jest m.in. stwierdzenie o "młodzieżowej elicie") i dodaje, że gdyby wiedział o wizycie włoskiego dziennikarza, postarałby się o dostarczenie mu jak najbardziej konkretnych informacji.
- 2,5 tysiąca Włochów mieszkających we Wrocławiu? Jeszcze za wcześnie na takie statystyki. Pracuje tutaj 18 tys. osób w sektorze BPO/SSC, można spokojnie zakładać, że 10 proc. stanowisk zajętych jest przez obcokrajowców, czyli 1,8 tys. osób. Włosi stanowią góra 1,5-2 proc. ogólnej liczby, czyli orientacyjnie 350 osób. Do tego dochodzą Włosi, który pracują w innych firmach lub założyli własne biznesy, co oznacza maksymalnie 700 osób - wylicza Marcello Murgia, który na co dzień pracuje w Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej.
Włoch tłumaczy, że dziennikarz popełnia też drobny błąd pisząc o wystawie "Od Cranacha do Picassa", która według niego to "Od El Greco do Picassa".
- Ogólnie rzecz biorąc, całkiem dobry artykuł. Teraz trzeba sprawić, żeby rzeczywiście było 2,5 tys. Włochów pracujących we Wrocławiu. Może to zadanie dla Un Italiano a Wroclaw? - dodaje z uśmiechem Marcello Murgia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze