Od wczoraj w internecie krąży film, na którym widać jak dwóch kontrolerów wrocławskiego MPK szarpie, mocno popycha i wyzywa pasażera, który mając bilet ulgowy jedzie bez legitymacji. Wściekły młody chłopak próbuje walczyć, ale jest bezradny i prosi o wezwanie policji. Kontrolerzy pouczają też innych pasażerów tramwaju by siedzieli cicho. – Gdyby działali mniej zdecydowanie, kontrole biletowe w wielu przypadkach zakończyłyby się fiaskiem – odpowiada MPK.
Aroganccy, nieuprzejmy, agresywni i wściekli - tak w skrócie można opisać parę kontrolerów biletowych wrocławskiego MPK, którą widać na filmie nakręconym z ukrycia i zamieszczonym w środę w internecie. Kontrolerzy szarpią, popychają i krzyczą na chłopaka, który jedzie bez ważnej legitymacji studenckiej. Siłą spychają go na siedzenie i nie pozwalają wysiąść.
Mężczyzna najprawdopodobniej nie miał przy sobie legitymacji studenckiej, a skasował jedynie bilet ulgowy. Zgodnie z przepisami jest to podstawa do ukarania pasażera, który łamie prawo, ale reakcja kontrolerów była nieadekwatna do sytuacji.
>Tutaj też obejrzysz film z kontrowersyjną sytuacją z udziałem kontrolerów i pasażera.
Oberwało się również innym pasażerom, którzy chcieli wyjaśnić sytuację. – "Otwórz pan portfel i zapłać za ludzi" albo "trzeba sobie kupić tramwaj i jeździć" – usłyszeli ludzie. Obcesowo odnoszono się również do grzecznie zwracających uwagę kobiet.
Przewoźnik, czyli wrocławskie Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne już wie o całej sprawie. Przedstawiciele MPK szykują się do wydania komunikatu, który mamy poznać w czwartek po południu. Z pewnością zostanie opublikowany na naszej stronie.
Zbulwersowana zachowaniem kontrolerów czytelniczka napisała do nas list. Możemy w nim przeczytać:
Moim zdaniem należałoby zwrócić uwagę na wrocławskich kontrolerów MPK, tak zwanych kanarów, którzy na porządku dziennym łamią prawa człowieka, są aroganccy, nieuprzejmi, agresywni. Chodzi mi konkretnie o dwójkę kanarów (nie chcę generalizować) - "starszego Pana z czarnym wąsikiem" i jego "młodszego kolege".
Jestem świadkiem już 3. raz podobnej sytuacji w wykonaniu tych samych panów. Dowodem jest w tym momencie niestety tylko ten filmik. Cieżko jest być przygotowanym na sytuacje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, a szkoda. Też miałam raz z nimi problem, dlatego przyznaję jestem wyczulona, ale coś jest na rzeczy, jeżeli nie tylko ja dostrzegam ich nieprofesjonalne zachowanie.
Walczymy z chuligaństwem, wandalizmem, rasizmem itp, a tym samym w MPK poszczególne jednostki posiadają takie cechy - szczują ludzi, grożą im, prowokują wywołują obrzydliwą urazę do tego zawodu, a przecież nie o to chodzi. Czy MPK zależy na tym, żeby takie rzeczy miały miejsce i to w biały dzień?! Czy daje się na to przyzwolenie?! Chciałabym dostać odpowiedź na to pytanie.
Wiem, że nie jestem w błędzie! Może dla kogoś filmik ten, nie jest całkiem jednoznaczny... każdy ma prawo do własnej oceny... ale ja widziałam podobne zachowanie tej "pary kanarów" w podobnej sytuacji, na żywo. Wtedy obyło się bez przemocy, za to z zastraszeniem, wulgaryzmami i prowokacjami... z poważaniem.
Napisała do nas internautka o inicjałach A.M.
Przed godziną 13 z Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego otrzymaliśmy odpowiedź i komentarz do całej sprawy:
Nasz kontroler zachował się niegrzecznie, wdając się w niepotrzebną dyskusję z pasażerami podczas swoich czynności, za co serdecznie przepraszamy. Powinien zachować zimną krew i używać jedynie stosownych w takiej sytuacji zwrotów. Z kontrolerem przeprowadzono rozmowę dyscyplinującą. Ale to nagranie dowodzi również, jak bardzo nie lubimy kontrolerów biletowych z zasady i jak negatywnie oceniamy ich pracę, choć działają w interesie publicznym. Takie konfrontacje zawsze budzą negatywne emocje. Tylko czy wina za zaistniałą sytuację leży jedynie po stronie kontrolerów?
Młody człowiek podczas kontroli nie chce okazać dokumentu, próbuje wysiąść z pojazdu, jest wulgarny. W kierunku kontrolerów padają słowa: „wysiadam tutaj rozumiesz k…a”, „k…a weź te łapy k…a”, wysiadamy i „wzywamy policję k...a”, „dzwoń k...a”. Kontrolerzy uniemożliwiają pasażerowi wyjście z pojazdu bez okazania dokumentu.
W naszej ocenie nie przekraczają uprawnień. Dokonują tzw. ujęcia pasażera (do czego uprawnia ich ustawa Prawo Przewozowe), by poczekać z nim na przyjazd policji. Gdyby działali mniej zdecydowanie, kontrole biletowe w wielu przypadkach zakończyłyby się fiaskiem, na czym finalnie ucierpiałby budżet miasta i uczciwi pasażerowie płacący za bilety.
Agnieszka Korzeniowska, rzecznik prasowy i kierownik Biura Promocji MPK.
Przypomnijmy, że dwa miesiące temu informowaliśmy o kobiecie pobitej przez kontrolerów biletowych z wrocławskiego MPK. Komunikacyjna spółka przyznała później, że zachowanie odbiegało od procedur.
W MPK w grudniu trwała też kontrola pracy tzw. "kanarów", prowadzona przez tajemniczych pasażerów, w których rolę wcielili się wrocławscy studenci. Jej wyniki mamy również wkrótce poznać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze