Najdłuższy w mieście pas rowerowy na ulicy Wróblewskiego miał być dużym udogodnieniem dla cyklistów jeżdżących z Wielkiej Wyspy w kierunku centrum. Na razie są z nim jednak same problemy. Nie dość, że pługi zamiast go odśnieżać, zgarniają na niego śnieg z jezdni, to jeszcze w niecały miesiąc po wymalowaniu linii, farba w wielu miejscach "wyparowała".
Rowerzyści skarżą się, że pasy rowerowe na wrocławskich ulicach nie są odśnieżane. Wręcz przeciwnie - pługi spychają na nie śnieg i zanieczyszczenia z jezdni. Ta sytuacja jeszcze kilka dni temu najbardziej widoczna była na ulicy Wróblewskiego, gdzie niedawno powstał najdłuższy w mieście pas rowerowy. Ale podobne utrudnienia czekały na cyklistów także w centrum Wrocławia.
- To bardzo dziwna praktyka, nawet nie wiem jak to skomentować. O ile na ul. Wróblewskiego rowerzyści mają jeszcze alternatywę w postaci ciągu pieszo-rowerowego, o tyle np. na Kazimierza Wielkiego sytuacja jest już o wiele gorsza, bo tam tej alternatywy nie ma - mówi Radek Lesisz z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej.
Urzędnicy z Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta nie widzą w tym problemu i informują, że umowy na „Całoroczne utrzymanie czystości i porządku na terenie miasta Wrocławia” przewidują usuwanie śniegu z jezdni poprzez zgarnięcie pokrywy śnieżnej na część przykrawężnikową za pomocą pługów śnieżnych.
- Szerokość płużenia obejmuje całą szerokość jezdni. Na ulicach, gdzie kontrapasy oraz ścieżki rowerowe umieszczone są przy samej krawędzi jezdni, mogą być one zawężone przez zgarnięty śnieg - tłumaczą pracownicy ZDiUM.
Na ulicy Wróblewskiego pojawił się też inny problem. Nie minął miesiąc od oddania pasa rowerowego do użytku, a już w wielu miejscach zniknęły wymalowane na jezdni linie.
- Oznakowanie poziome pasa rowerowego na Wróblewskiego było wykonywane na granicy dopuszczalnych przez technologię warunków i braliśmy pod uwagę taki scenariusz. Zadanie musiało być zrealizowane i zakończone w bieżącym roku z uwagi na finansowanie i budżet, chociaż warunki atmosferyczne w listopadzie (zimno i wilgoć) nie są sprzyjające dla malowanek - tłumaczy Ewa Mazur z Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta.
Jak dodają urzędnicy, fakt najeżdżania pojazdów na pas rowerowy również powoduje szybsze wycieranie oznakowania.
- Wykonawca udzielił gwarancji na wszystkie elementy oznakowania i zostanie ono poprawione, ale już przy wymaganych warunkach pogodowych, gdy będzie sucho i ciepło - dodaje Ewa Mazur.
Pas rowerowy na Wielkiej Wyspie ma prawie 1,5 km długości. Zaczyna się zaraz przy miasteczku studenckim Wittigowo, biegnie przez ul. Wróblewskiego, a kończy dopiero przy moście Zwierzynieckim. Na razie można nim jechać jedynie w kierunku centrum. Urzędnicy zapewniają, że pas w drugą stronę także się tam pojawi.
- Stanie się to jednak dopiero, gdy powstanie parking podziemny przy Hali Stulecia. Wtedy w miejscu, gdzie dziś parkują samochody będzie można wytyczyć pas dla rowerzystów - wyjaśnia Daniel Chojnacki, wrocławski oficer rowerowy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze