We Wrocławiu trwa debata dotycząca nazewnictwa nowych ulic, placów czy chociażby ronda na Ołtaszynie. Kilka dni temu opublikowaliśmy list lewicowego polityka w tej sprawie. Dziś prezentujemy odpowiedź. - Wypowiedź pana Cyrula uważam za oburzającą i wymagającą sprostowania - napisał do naszej redakcji Tomasz Moliński ze Stowarzyszenia Koliber.
Oto pełna treść listu, który jest odpowiedzią na publikację opinii Czesława Cyrula odnośnie nazewnictwa ulic we Wrocławiu:
20 stycznia serwis tuWroclaw.com opublikował fragmenty listu pana Czesława Cyrula, przedstawiciela lokalnych struktur SLD. Polityk zabrał głos w kwestii nadawania wrocławskim ulicom nowych nazw. Wypowiedź pana Cyrula uważam za oburzającą i wymagającą sprostowania.
Szef wrocławskiego SLD przyrównuje obieranie na patronów ulic bohaterów podziemia antykomunistycznego do wprowadzenia jednorodnej linii w nazewnictwie w czasach PRL. Pan Cyrul zdaje się zupełnie nie zauważać różnicy między oprawcami a ofiarami. Przypomnę więc: komuniści przy użyciu okrutnych, nieludzkich metod wprowadzali zbrodniczy reżim, natomiast podziemie niepodległościowe ten reżim zwalczało. Niestety Żołnierze Wyklęci swą walkę przegrali – w efekcie przez kilkadziesiąt lat nazwy polskich ulic sławiły komunistycznych ideologów i zbrodniarzy.
W ostatecznym rozrachunku okazało się jednak, że cel, który stawiali przed sobą członkowie AK, NSZ oraz innych formacji broniących wolności państwa został osiągnięty. Polska odzyskała niepodległość, komunistyczny system został wyparty. Od upadku PRL to komuniści są przegranymi, a ci, którzy stawiali im opór zasługują na miano bohaterów. Historię dyktują zwycięzcy, więc wymiana tabliczek z napisem „ul. Armii Czerwonej” na „ul. Żołnierzy Wyklętych” nie powinna nikogo dziwić, a już na pewno nie powinna wzbudzać protestów.
W dalszej części swojej wypowiedzi pan Cyrul stwierdza, iż „po ulicach Świerczewskiego, Gwardii Ludowej czy Armii Ludowej nie pozostał ślad”. Szef SLD wykazał się rażącą niewiedzą i… nieznajomością Wrocławia. W naszym mieście mamy ulicę Armii Ludowej (na Psim Polu). W wielu polskich miejscowościach wciąż znajdują się ulice Armii Czerwonej (np. w Bogatyni, Szklarskiej Porębie, Prochowicach) i pomniki radzieckich żołnierzy. Tego typu pozostałości po poprzednim systemie jest w całym kraju mnóstwo.
Największy niesmak budzi wypowiedź pana Cyrula o członkach NSZ – wg przedstawiciela SLD zajmowali się oni „mordowaniem przeciwników politycznych, czasami bezbronnych ludzi, donosili hitlerowcom na Polaków”. Pan Cyrul twierdzi, że „oprócz prowadzonej walki i gry politycznej wielu członków tej organizacji było zwyczajnymi bandytami i mordercami”. Pozwolę sobie zestawić te twierdzenia z opinią historyka, pana prof. Pawła Wieczorkiewicza: „Narodowe Siły Zbrojne to potężna formacja wojskowa [...], formacja niebywale skrzywdzona, formacja której przypisano tzw. gębę współudziału z Niemcami, co jest kompletnie nieprawdziwe, kłamliwe.
NSZ bił się z Niemcami. Bił się dzielnie, bił się znakomicie. To była organizacja patriotyczna; przyznanie się do należenia do tej organizacji oznaczało przez lata w PRL-u niemal automatyczne więzienie. Tym ludziom nikt nigdy nie oddał sprawiedliwości. Oskarżano ich natomiast o wszelkie przestępstwa: o mordowanie Żydów, o mordowanie komunistów […]. Nie jest to wszystko prawdą” („Od Mieszka I do Jana Pawła II”, wydawnictwo Bellona).
Apeluję do pana Cyrula o rewizję poglądów w sprawie nazewnictwa ulic oraz sprostowanie krzywdzącej wypowiedzi na temat członków NSZ. Proponuję również, by pan Cyrul przyłączył się do akcji „Goń z pomnika bolszewika” prowadzonej przez Stowarzyszenie KoLiber, którego jestem członkiem i wykorzystując swoje możliwości polityczne, pomógł faktycznie usunąć z polskich miast wszelkie ślady po poprzednim systemie.
Tomasz Moliński, członek wrocławskiego oddziału Stowarzyszenia Koliber
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze