Dobrze ukryty przed turystami, znany przede wszystkim miłośnikom architektury modernistycznej i słuchaczom dawnej Akademii Medycznej. Przez długi czas mieściła się tam bowiem stołówka studencka, a brać akademicka nazywała ją „Świną” – z racji zaokrąglonych kształtów i rudobrunatnego koloru elewacji.
Obecnie obiekt nie należy już do uczelni, został sprzedany i wyremontowany zgodnie z zaleceniami konserwatorskimi – trwają w nim właśnie prace wykończeniowe, a właściciel szykuje się do otwarcia restauracji. Taka też była pierwotna funkcja tego budynku, bo przed wojną należał on do Stowarzyszenia na rzecz Życia i Leczenia Zgodnego z Naturą i – poza pomieszczeniami administracyjnymi i magazynami sprzętu sportowego – mieścił restaurację, której taras otwierał się w stronę starego koryta Odry.
Zaprojektowany został w 1929 roku przez Maxa Tauberta zgodnie z duchem projektowania organicznego promowanego przez Hugona Häringa, który w swoim eseju „Wege zur Form” („Droga do formy”) twierdził, że forma architektoniczna powinna wyrastać z otoczenia i funkcji danego budynku. Bliskość rzeki sprowokowała więc architekta do nadania obiektowi kształtów przywołujących na myśl parowy statek wycieczkowy.
Siedziba stowarzyszenia, która ulokowana byłą przy dawnej Wilhelmsruher Weg (drodze wiodącej w stronę osiedla Zacisze, zwanym wówczas Wilhemlmsruh – „Zacisze Wilhelma”) przy granicy Parku Szczytnickiego, stanowiła cześć większego założenia rekreacyjnego, które obejmowało również tereny przeznaczone do jazdy rowerem, boiska, bieżnie, korty oraz kąpieliska i baseny pływackie (osobne dla kobiet i mężczyzn) urządzone w korycie rzeki.
Obiekt ten jest bardzo charakterystyczny dla awangardowej architektury z tego okresu – nawiązuje do budynków prezentowanych w ramach wystawy WuWA, o której pisaliśmy w pierwszym odcinku naszego cyklu. Jego wizerunek zdobi nawet okładkę publikacji zatytułowanej „Breslau / Wrocław. Przewodnik po architekturze modernistycznej” autorstwa Konstanze Beelitz i Nicolasa Forstera.
Powojenne losy tego obiektu nie pozwalały na odkrywanie elegancji jego formy – nieudolne remonty i rozbudowy oraz niewłaściwe malowanie psuły odbiór tego wyjątkowego dzieła architektonicznego. Dziś zarówno wnętrza jak i charakterystyczne elewacje (licowane drewnianą okładziną) wyglądają już dużo lepiej, a brak przybudówki zaburzającej symetrię bryły, umożliwia podziwianie oryginalnego zamysłu architekta.
Jeśli remont okaże się sukcesem, a przywrócona funkcja obiektu będzie dla niego autentyczną rewitalizacją, to Wrocław wzbogaci się o kolejną wyremontowaną ikonę modernizmu, którą będzie można się chwalić.

----------------
W cyklu Odkrywamy Wrocław pisaliśmy o miejscach takich jak: WUWA, Arsenał, Uniwersytet Wrocławski, Ogród Botaniczny, nasyp kolejowy przy ul. Bogusławskiego i Nasypowej, Ogród Japoński, nasz własny plac Gwiazdy, o pomyśle budowy wieżowców zamiast Sukiennic w Rynku, legendarnych barach mlecznych, kampusie Politechniki, wzgórzu Bendera, Poltegorze, trzech wrocławskich lotniskach, o ulicy Szewskiej, początkach miasta, wrocławskim Manhattanie, ogrodach Ossolineum, młynie św. Klary, Solpolu... i wielu, wielu innych.
Wszystkie teksty z naszego cyklu znajdziecie w specjalnej zakładce.
Zapraszamy Was do współpracy przy jego tworzeniu. Piszcie do nas maile z propozycjami miejsc.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze