Ta historia brzmi jak scenariusz filmu kryminalnego, ale wydarzyła się naprawdę. Pod koniec września kobieta w zaawansowanej ciąży do spółki ze swoim synem z pierwszego małżeństwa udusiła w mieszkaniu na Krzykach swojego męża. Sprawcy poćwiartowali zwłoki piłą, zapakowali je do worków i autobusami MPK wywieźli w okolice Leśnicy. Tam zakopali je w kilku miejscach. W międzyczasie kobieta zgłosiła na policję zaginięcie męża. Mordercy siedzą już w areszcie, przyznali się do winy. Grozi im dożywocie.
O makabrycznej zbrodni informowaliśmy pod koniec października. Przypomnijmy, mężczyzna spacerujący z psem natknął się w okolicach Leśnicy na rozczłonkowane ciało, bez głowy i rąk.
Wtedy policja i prokuratura, zasłaniając się dobrem śledztwa, nie udzielała w tej sprawie szczegółowych informacji. Dziś wiemy już więcej na temat okrutnej zbrodni. Potwierdziły się wcześniejsze przypuszczenia, że za zabójstwem stała żona mężczyzny i jej syn z pierwszego małżeństwa.
Jak informują przedstawiciele wrocławskiej prokuratury, do zabójstwa Grzegorza T. doszło 27 września w jednym z mieszkań na wrocławskich Krzykach.
- 40-letnia Katarzyna T. razem ze swoim synem z pierwszego związku, 19-letnim Olafem T., udusiła swojego męża. Sprawcy piłą pocięli zwłoki, zapakowali je do kilku worków foliowych i wywieźli na pola w pobliżu Leśnicy - wyjaśnia Małgorzata Klaus z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
Prokuratura potwierdza, że rozczłonkowane zwłoki przewożone były "na raty" autobusami komunikacji miejskiej. Szczątki ciała zabitego mężczyzny zakopano w kilku miejscach. 21 października jeden z worków znaleźli przypadkowi spacerowicze.
- Od momentu, gdy otrzymaliśmy zgłoszenie o znalezieniu zwłok i prawdopodobnej zbrodni, na miejscu zdarzenia pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza. Przenalizowaliśmy również zgłoszenia dotyczące osób zaginionych. Okazało się to strzałem w dziesiątkę - relacjonuje nadkom. Krzysztof Zaporowski z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu.
W toku śledztwa policjanci ustalili bowiem, że zwłoki należały do poszukiwanego od pewnego czasu mężczyzny.
- 4 października zgłosiła się do nas żona tego człowieka, która zawiadomiła nas o zaginięciu mężczyzny. Mówiła, że od paru dni nie daje on znaku życia, wyglądała na zaniepokojoną tym faktem - wyjaśnia nadkom. Krzysztof Zaporowski.
Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania, a gdy w Leśnicy znaleźli poćwiartowane ciało, powiązali te dwa fakty. Kobietę i jej syna zatrzymano 24 października.
- Podejrzani przyznali się do popełnienia zarzucanego im czynu. Na wniosek prokuratury, sąd zastosował wobec podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy - tłumaczy Małgorzata Klaus.
Jak się okazało, kobieta (która jest w 7 miesiącu ciąży) wiele lat temu była oskarżona o poważne uszkodzenie ciała swojego pierwszego męża, którego dźgnęła nożem. Sąd uznał jednak, że działała w obronie własnej.
- Została wtedy uniewinniona - dodaje Małgorzata Klaus.
Katarzynie T. i Olafowi T. grozi kara pozbawienia wolności od 8 do 25 lat, a nawet dożywocie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze