Trwa polityczny spór między Platformą Obywatelską a klubem radnych Rafała Dutkiewicza w sprawie wrocławskiego budżetu obywatelskiego. - Kiedy rozpoczynaliśmy i nie było wielkiego zainteresowania tym projektem, Platforma nas krytykowała. Dopiero, kiedy projekt odniósł sukces, chcą się włączyć - twierdzi radny Jerzy Michalak. - Bez konsultacji magistrat wprowadził w mieście procedurę, która z budżetem partycypacyjnym w założeniach niewiele miała wspólnego - ripostuje poseł Michał Jaros.
Przypomnijmy, w ubiegłym tygodniu politycy Plaftormy Obywatelskiej przedstawili własny projekt uchwały w sprawie budżetu obywatelskiego na 2014 rok. PO chce przeznaczenia na ten cel w przyszłym roku 20, a nie 2 mln złotych, podziału na małe, średnie i duże projekty oraz usunięcia arbitralnej roli urzędnika.
- Projekt porządkuje kwestie kwalifikacji projektów do głosowania i usuwa arbitralność komisji weryfikacyjnej. Przewiduje realne konsultacje dla projektów lokalnych i ogólnowrocławskich. Czymś nowym będzie też porządna kampania informacyjna i uwzględnienie prawa do inicjatywy Rad Osiedli - tłumaczy poseł Michał Jaros.
Jaros dodaje, że przede wszystkim projekt najpierw poddadzą pod dyskusję a potem dopiero będą chceli wdrażać.
- Czyli dokładnie odwrotnie niż ostatnie zachowania miasta m.in. w kwestii budżetu partycypacyjnego czy zagospodarowania Wyspy Słodowej - podkreśla Michał Jaros.
Inaczej całą sprawę widzi radny klubu Rafała Dutkiewicza Jerzy Michalak.
- Cieszę się, że Platforma Obywatelska w końcu dostrzegła jakieś pozytywy budżetu obywatelskiego. Martwi mnie to, że robią to tak późno. Kiedy rozpoczynaliśmy i nie było wielkiego zainteresowania tym projektem, Platforma nas krytykowała. Dopiero, kiedy projekt odniósł sukces, chcą się włączyć. Szkoda, że w propozycji PO nie ma nic nowego - mówi w wywiadzie dla miejskiego portalu wroclaw.pl Jerzy Michalak.
Michalak podkreśla, że propozycja PO jest wtórna.
- Postulują to, co my już dawno zapowiedzieliśmy. Według posła PO Michała Jarosa podstawowym projektem jest po prostu zwiększenie kwoty do 20 milionów. O tym prezydent mówił ponad 2 miesiące temu. Jeśli będzie sukces to jesteśmy gotowi zwiększyć kwotę, bo odpowiadamy na potrzeby mieszkańców. Jesteśmy gotowi rozmawiać z politykami PO o budżecie. Nie zgodzimy się jednak, by projekt ten był elementem walki politycznej. To nie o to tu chodzi – najważniejsi są mieszkańcy i ich pomysły - dodaje Jerzy Michalak.
Słowami Michalaka poseł Michał Jaros jest zdumiony.
- Prawda jest taka, że idea, mocno podkreślana w trakcie kolejnych Kongresów Ruchów Miejskich i podniesiona we Wrocławiu przez TUMW stała się tematem debaty publicznej w październiku ubiegłego roku, po mojej propozycji by wprowadzić go we Wrocławiu. A potem bez konsultacji magistrat wprowadził w mieście procedurę, która z budżetem partycypacyjnym w założeniach niewiele miała wspólnego. Niech zatem nikogo nie dziwi krytyka. Która sprawiła, że w trakcie procedury zmienia się teraz jej zasady, by ją na kolanie poprawić - tłumaczy Michał Jaros.
Jaros dodaje, że cieszy się jednak, że środowisko prezydenckie jest otwarte na współpracę w sprawie budżetu na kolejne lata, co deklaruje radny Michalak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze