Prowadzony właśnie na Podwalu remont może okazać się jedną wielką prowizorką. Stanie się tak, jeśli pozostanie na nim stare kilkudziesięcioletnie torowisko, które tymczasowo konserwowane było dwa lata temu. Dodatkowo drogowcy kładą asfalt na mrozie, a niewymieniane od lat instalacje podziemne zaczynają pękać w trakcie trwania robót.
Opisując prace prowadzone na Podwalu warto zacząć od tego, że pierwotnie urzędnicy zapowiadali gruntowną przebudowę jezdni i torowiska na odcinku między ulicą Świdnicką a placem Orląt Lwowskich. To wymagałoby jednak wygospodarowania w skromnej kasie miasta sporych środków, a na takie w dobie kryzysu i spłacania długów zaciągniętych przed Euro i na inne sztandarowe pomysły ekipy rządzącej miastem, nie ma pieniędzy.
>Zobacz najświeższe fotografie z remontowanego Podwala.
Jeszcze trzy lata temu motorniczowie wrocławskich tramwajów odmawiali kursowania po rozpadających się torach przy siedzibie sądu i komendzie policji na Podwalu. W 2010 roku torowisko przeszło ekspresowy remont - wymieniono tam podbudowę i ułożono nową nawierzchnię, ale kilkudziesiecioletnie szyny z powrotem wróciły na jezdnie. Urzędnicy zapowiadali wtedy, że to jedynie chwilowe rozwiązanie, a torowisko przejdzie generalną przebudowę po Euro.
Z planów jednak zrezygnowano. I wiele wskazuje na to, że przy obecnie prowadzonym, okrojonym do minimum remoncie stare, kompletnie zdezelowane szyny pozostaną nadal.
Urzędnicy analizują właśnie kilka koncepcji prac związanych z torowiskiem na odcinku między skrzyżowaniem z Łąkową a Krupniczą i Sądową. Jedną z opcji jest całkowite pozostawienie starych szyn. Inną, wymiana jedynie nawierzchni w międzytorzu.
– Być może remont torowiska przedłuży się do wiosny i przy bardziej sprzyjającej aurze, uda się jednak wykonawcy wymienić zużyte szyny. Decyzje jeszcze nie zapadły – mówi Marek Szempliński, z miejskiej spółki Wrocławskiej Inwestycje, która odpowiada za roboty na Podwalu.
To fatalna informacja, zważywszy na to, że remont miał potrwać do końca tego roku. To dlatego drogowcy od początku tego tygodnia na remontowanym Podwalu, między skrzyżowaniem z Krupniczą a placem Orląt Lwowskich, układają nową nawierzchnię. Mimo mrozu.
Jak to możliwe? Urzędnicy tłumaczą, że zbędna podbudowa nawierzchni pod pierwszą warstwę jest odpowiednio wcześniej usunięta, a masa asfaltowa zostaje rozgrzana do 165 stopni i specjalna maszyna układa ją na miejsce. Jeśli w tym czasie nie pada śnieg - droga ma wytrzymać - zapewniają drogowcy.
Gdy zrobi się cieplej, jezdnia zyska jeszcze ostatnią, tzw. ścieralną warstwę nawierzchni. Synoptycy odwilż zapowiadają już na poniedziałek.
Jakby tego było mało w czwartkowy poranek, już drugi raz w ostatnim czasie, na miejsce robót trzeba było wzywać służby Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Już drugi raz pojawiły się bowiem kłopoty ze starymi instalacjami podziemnymi, które pękają.
Ponieważ prowadzone prace sa jedynie remontem, a nie gruntowną przebudową, to prawie wszystkie wiekowe, poniemieckie instalacje podziemne pozostaną w ziemi i niemal pewne jest, że w najlbiższych latach możemy spodziewać się kolejnych awarii i rozkopywania nowo ułożonej nawierzchni ponownie. Oszczędny zakres prac tłumaczy się w urzędzie... oszczędnością pieniędzy.
Remont prowadzi firma Heilit+Woerner. Koszt inwestycji to 3,5 mln złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze