Członkowie Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej domagają się od władz miasta zwiększenia tempa działań prorowerowych, a przede wszystkim połączenia w spójną całość tras w centrum Wrocławia. W piątek odwiedzili gabinet prezydenta Rafała Dutkiewicza, gdzie na ręce rzecznika magistratu złożyli list otwarty i mapę brakujących ścieżek rowerowych.
Na wizytę wrocławskich rowerzystów urzędnicy odpowiednio się przygotowali. Przed wejściem do gabinetu prezydenta ustawiono kilka rowerów (na dowód, że urzędnicy też na nich jeżdżą), a rzecznik magistratu Paweł Czuma każdemu z przybyłych wręczył (z okazji Europejskiego Dnia bez Samochodu) czerwoną różę.
>Zobacz zdjęcia z wizyty rowerzystów w magistracie
Członkowie Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej zrewanżowali się listem otwartym do prezydenta Wrocławia i wydrukowaną w dużym formacie mapą brakujących tras rowerowych w naszym mieście.
- Brakuje kluczowych odcinków dla ruchu rowerowego we Wrocławiu. Dlatego pytamy prezydenta, kiedy bez przeszkód będzie można przejechać przez centrum. Chcemy wiedzieć, czy stanie się to w 2020, 2035 czy może 2060 roku - mówi Cezary Grochowski z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej.
Rowerzyści tłumaczą, że brak spójności systemu staje się w centrum coraz większym problemem i zmusza miłośników "dwóch kółek" do łamania przepisów i ryzykowania własnym zdrowiem.
- Chodzi nam o połączenie tego, co już udało się zrobić w jedną całość. Tak, aby rowerzyści nie musieli nielegalnie jeździć po chodnikach lub zjeżdżać na skrajnie nieprzyjazne ulice - dodaje Cezary Grochowski.
Paweł Czuma, przyjmujący gości w zastępstwie nieobecnego prezydenta Dutkiewicza, zapewnia, że miasto zrobi wszystko, by postulaty rowerzystów spełnić jak najszybciej.
- My zakładamy, że spięcie tras rowerowych w całość nastąpi bliżej 2015 roku. Rok 2020 to dla nas pesymistyczny scenariusz, bo prezydent Wrocławia od dawna powtarza, że ruch rowerowy ma w najbliższym czasie stać się jedną z kluczowych form transportu we Wrocławiu - wyjaśnia Paweł Czuma.
Jego zdaniem interesy urzędników i rowerzystów są zbieżne, a pracujący w magistracie Daniel Chojnacki (pełniący funkcję oficera rowerowego) to najlepszy reprezentant tego środowiska, jaki mógł się cyklistom trafić.
- Duża część postulatów Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej jest zawarta w polityce rowerowej miasta. Więcej nas łączy niż dzieli, poza jedną rzeczą. We Wrocławiu Rynek jest i będzie strefą wyłączoną z ruchu rowerowego. To jedyna przestrzeń w naszym mieście oddana w całości pieszym - podkreśla Paweł Czuma.
- W Rynku, gdzie jest duża przestrzeń i sporo miejsca, na rowerach jeździć nie wolno, a na Oławskej, która w zamyśle miała być deptakiem i tego miejsca jest tam niewiele, ruch rowerowy jest dopuszczony. Ale dopóki policja nie zacznie strzelać do rowerzystów w Rynku, my jakoś sobie z tym zakazem radzimy - ripostuje Cezary Grochowski z WIR.
Przedstawiciele Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej, zaniepokojeni złą perspektywą realizacji polityki rowerowej miasta, apelują w liście otwartym do prezydenta miasta o zastąpienie działań propagandowych uczciwą rozmową.
- Kiedy przychodzi do rzetelnej dyskusji na temat sytuacji rowerzystów we Wrocławiu, miasto nie jest zbyt chętne, żeby rozmawiać. Ale prezydent Dutkiewicz nie ucieknie przed rowerzystami - zapowiada Cezary Grochowski.
Tłumaczy też, że mimo nienajlepszej sytuacji gospodarczej, tempo działań prorowerowych we Wrocławiu powinno się zwiększyć.
- Krzyzys nie jest powodem, by nie inwestować w infrastrukturę rowerową. Wręcz przeciwnie, rower jest najlepszym środkiem transportu na trudne czasy, a nakłady na jego rozwój są o wiele mniejsze niż na inne środki komunikacji - podkreśla Cezary Grochowski.
A Waszym zdaniem władze Wrocławia dobrze dbają o interesy rowerzystów? Zapraszamy do dyskusji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze