Po kilku dniach śledztwa wrocławskim policjantom udało się rozwiązać zagadkę zgubionej w autobusie MPK torby z 450 tys. złotych w środku. Funkcjonariusze udowodnili kobiecie, że całe to zdarzenie zostało przez nią wymyślone. Wrocławianka przyznała się do składania fałszywych zeznań. Grożą jej nawet 3 lata więzienia.
Przypomnijmy, we wtorek informowaliśmy, że wrocławianka w jednym z autobusów komunikacji miejskiej zgubiła torbę, w której znajdowało się 450 tysięcy złotych. Taką wersję zdarzeń kobieta przedstawiła policji.
- Policjanci w piątek w godzinach popołudniowych zostali powiadomieni o utraceniu reklamówki z dużą kwota pieniędzy. Z przekazanych informacji wynikało, że w grę wchodzić może blisko 450 tysięcy złotych. Funkcjonariusze zgłoszenie potraktowali bardzo poważnie i rozpoczęli ustalanie okoliczności w jakich doszło do tej sytuacji. Najważniejsze było ustalenie miejsca, w którym reklamówka została utracona - relacjonuje nadkom. Krzysztof Zaporowski.
Jak tłumaczą policjanci, dokładne poznanie okoliczności było o tyle ważne, aby można było ustalić i rozpocząć poszukiwanie osoby będącej w posiadaniu torby z pieniędzmi. Jednocześnie funkcjonariusze usiłowali zweryfikować przekazane im informacje, czy faktycznie taka sytuacja miała miejsce.
- Z przekazanych policjantom informacji, nie można było jednoznacznie określić i czasu i miejsca zdarzenia. Poszkodowana twierdziła, że wsiadła do autobusu komunikacji miejskiej na ulicy Świeradowskiej i dojechała w okolice dworca PKP - Wrocław Główny - podkreśla nadkom. Krzysztof Zaporowski.
Funkcjonariusze bardzo wnikliwie analizowali to zdarzenie, dokładnie sprawdzając trasę przejazdu i drogę jaką przeszła kobieta do i z autobusu. Dodatkowo policjanci sprawdzili monitoring znajdujący się na terenie miasta i w autobusie. Każda informacja w tej sprawie była bardzo wnikliwie analizowana.
Jak się jednak okazało kobieta całą sprawę wymyśliła.
- Funkcjonariusze po przeanalizowaniu wszystkich informacji w tej sprawie, nie mieli już wątpliwości co do okoliczności tej sytuacji. Udowodnili kobiecie, że cale to zdarzenie zostało przez nią wymyślone. Kobieta przyznała się do składania fałszywych zeznań oraz powiadomieniu o przestępstwie, którego nie było. Jak twierdziła powodem takiego zachowania były problemy osobiste i związane z tym problemy finansowe - dodaje nadkom. Krzysztof Zaporowski.
Kobiecie prawdopodobnie przedstawione zostaną teraz zarzuty składania fałszywych zeznań oraz powiadomienie o czynie, którego nie było za co może grozić kara pozbawienia wolności nawet do 3 lat.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze