Urzędnicy pokazali wstępną wersję "Wrocławskiej Polityki Mobilności" - dokumentu, który ma określić, w jakim kierunku powinien rozwijać się transport w stolicy Dolnego Śląska. Główne założenie to ograniczenie udziału podróży samochodem do 40 procent w stosunku do wszystkich podróży po mieście. Eksperci zgodnie podkreślają: to cel zbyt mało ambitny.
Urzędnicy tłumaczą, że poprzedni taki dokument powstał 14 lat temu, więc jego nowelizacja jest koniecznością. Zmiany zaczną się już od samego nazewnictwa: politykę transportową zastąpiła polityka mobilności. Priorytet w mieście będzie w najbliższych latach mieć transport niesamochodowy, czyli m.in. komunikacja zbiorowa. Obecnie podróże autem stanowią blisko 42 proc. wszystkich podróży po Wrocławiu. W magistracie chcą, by ten udział spadł do 40 procent.
- Nie chodzi nam o to, by wrocławianie kupowali mniej aut, ale by rzadziej z nich korzystali - tłumaczy Marek Żabiński, zastępca dyrektora Biura Rozwoju Wrocławia.
Urzędnicy chcą też, by wrocławianie częściej jeździli rowerami i chodzili pieszo. Planują tworzyć w mieście kolejne deptaki i usuwać z ulic bariery, które utrudniają poruszanie się osobom niepełnosprawnym. Chcą też ograniczyć możliwość parkowania aut w ścisłym centrum miasta i zamierzają promować parkowanie na parkingach kubaturowych.
Poza tym założeniami, konkretów w dokumencie znajdziemy niewiele. Jak tłumaczą urzędnicy, w uchwale znalazły się zalecenia, co należy zmienić, ale nie na razie bez szczegółowych propozycji, jak zamierzone efekty osiągnąć.
- Dokument ma stworzyć platformę dla polityk sektorowych i programów, które określają konkretne rozwiązania - wyjaśnia Marek Żabiński.
Nad projektem od roku pracował 9-osobowy zespół złożony z miejskich planistów, urzędników z Wydziału Transportu, a także przedstawicieli MPK czy ZDiUM.
Teraz dokument zostanie poddany konsultacjom społecznym, a na przełomie czerwca i lipca ma się nim zająć Rada Miejska.
- W pierwszej dekadzie maja planujemy zorganizować konferencję w Sali Sesyjnej, na której każdy będzie mógł wyrazić swoją opinię na temat dokumentu - zapowiada Marek Żabiński.
Już teraz o pierwsze recenzje "Wrocławskiej Polityki Mobilności" pokusili się zaproszeni przez magistrat do współpracy naukowcy. Zgodnie podkreślają, że założony przez urzędników cel zmniejszenia udziału samochodów w całkowitej licznie podróży po mieście do 40 procent jest zbyt mało ambitny.
- Ten cel powinien odnosić się do 40 procent, ale w stosunku do transportu zmotoryzowanego, czyli z wyłączeniem podróży rowerem i na piechotę - podkreśla prof. Andrzej Rudnicki z Politechniki Krakowskiej.
- Moim zdaniem powinniśmy założyć ograniczenie ruchu samochodowego do co najwyżej 35 procent - wtóruje prof. Antoni Szydło z Politechniki Wrocławskiej.
- Warto byłoby bardziej zaakcentować w dokumencie bezpieczeństwo pieszych - dodaje dr inż. Tomasz Dybicz z Politechniki Warszawskiej.
Pełna treść "Wrocławskiej Polityki Mobilności" można znaleźć w Biuletynie Informacji Publicznej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze