Trzeba palić wszystkim, poza oponami - radził Polakom prezes PiS Jarosław Kaczyński. Te słowa najwyraźniej wziął sobie do serca mieszkaniec dolnośląskiego Bolkowa, który z pola swojego sąsiada wyciął 23 jesiony i 18 brzóz, a potem sprzedał je innym sąsiadom na opał. Teraz będzie miał spore problemy.
- Jeden z mieszkańców gminy Bolków, podczas wykonywania prac polowych, odkrył ślady świeżo ściętych drzew na należącym do niego terenie. Jak się okazało, nieznany sprawca wyciął 23 jesiony oraz 18 brzóz z terenu jego prywatnej posesji graniczącej bezpośrednio z polem - opowiada asp. szt. Ewa Kluczyńska z policji w Jaworze. Na miejsce pojechał dzielnicowy wraz z funkcjonariuszami wydziału kryminalnego, którzy doskonale znają teren i mieszkańców tamtejszej okolicy.
- Jak się okazało, nie było to jedyne drzewa jakie "zniknęły" z tej okolicy. Sprawca wyciął także 18 dębów rosnących na terenie leśnym należącym do gminy Bolków. Straty zostały wycenione łącznie na kwotę blisko 6 tysięcy złotych - wylicza policjantka.
Złodziejem okazał się 36–letni mieszkaniec gminy Bolków. Mężczyzna został zatrzymany i doprowadzony do miejscowego komisariatu. - Przyznał się, a policjantom tłumaczył, że chciał w ten sposób dorobić i sprzedał skradzione drzewo przypadkowym osobom na opał. Część wyciętych nielegalnie drzew 36-latek pociął dla siebie i zdążył już spalić je w swoim kominku - opowiada Ewa Kluczyńska. Złodziejowi drzew grozi pięć lat więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze