Reklama

Wakacje minęły, problemy zostały

27/08/2022 16:54

Kiedy zaczynały się wakacje miałem wrażenie, że odpoczniemy od pewnych absurdów. Ucieszyło mnie, kiedy Jarosław Kaczyński przerwał objazd po kraju (kiepsko szło i zrobiło się śmiesznie), że nastąpi jakaś głębsza refleksja – ile razy można sprzedawać te same myśli (idee?) w coraz gorszym opakowaniu. Refleksja jednak nie nastąpiła. 

Inflacja nabierała rozpędu, ceny energii i żywności (nie tylko) szły w górę, więc nastąpiło taktyczne wycofanie się, aby jesienią wystąpić z nowymi prezentami, jeśli w kasie państwowej uda się zgromadzić nowe środki, które uprzednio ściągnięte zostaną z obywateli. Tak to działa już parę lat. Teraz wypłaca się słynne „czternastki”, na które zebrały się pieniądze ściągnięte wcześniej od emerytów za coraz droższe produkty. Problem został odsunięty na jesień.


     Kończą się wakacje dla dzieci i młodzieży. Starszym przygotowano „hit” czyli Historia i Teraźniejszość, do którego to nowego przedmiotu profesor Wojciech Roszkowski przygotował podręcznik. Niech młodzież poznaje najnowszą interpretację historii. Podręcznik ten był już szeroko omawiany w mediach pod różnymi kątami i nie będę powtarzał wypowiedzianych ocen. Istotnie, jest to kit z przesłaniem. Dla mnie ten podręcznik jest bardziej zapisem stanu umysłowego profesora Roszkowskiego. Oczywiście kryją się za tym też pieniądze, nie tyle za sam podręcznik, co za tantiemy, które będzie otrzymywał. Opłaciło się zaprzedać duszę. Profesor dołączył do grona tzw. dworskich historyków, którzy piszą tak, jak władza tego sobie zażyczy lub będzie starał się sprostać jej oczekiwaniom. Piszę ten krytyczny osąd na podstawie wcześniejszych książek profesora, począwszy od napisanej pod pseudonimem Andrzej Albert „Najnowsza Historia Polski” wydawaną jeszcze w podziemiu, a następnie w poszerzanej wciąż formie w wolnej Polsce. Im bliżej czasów współczesnych tym większa zmiana poglądów autora.

Reklama

     Nie mam nic przeciwko zmianom poglądów, ale podręcznik szkolny musi być oparty o osiągnięcia historiografii, a nie o „widzimisię” autora. To musi być aktualny stan wiedzy, który ma być przekazany młodzieży. Podręcznik ma zmuszać do myślenia i interpretacji, a także wzbogacania własnej wiedzy. Opracowanie to mija się z oczekiwanymi kryteriami i nachalnie narzuca poglądy autora uczniom. Jest zatwierdzony, na razie jako jedyny, do nauczania w szkole. Poniesie sromotną klęskę, jak wcześniej podobne „dzieła”, ponieważ młodzież myśli inaczej, a nauczyciele wykorzystają dodatkowe pomoce, jak to było wcześniej i wyjdą nici z na siłę wciskanej prymitywnej ideologii. Trzeba czekać na lepszy podręcznik.


     Na koniec wakacji jeszcze dwa smaczki. Z racji zajmowanego stanowiska premier Morawiecki ma pierwszeństwo. W jednym z wcześniejszych felietonów poddałem w wątpliwość obietnicę premiera, że sprawa zatrucia Odry zostanie dogłębnie zbadana a winni ukarani. I proszę, wyprorokowałem. Teraz premier Morawiecki raczył się wysłowić, że skażenie Odry to „zdarzenie o charakterze naturalnym”. Zatem swoim włos z głowy nie spadnie, skoro to zdarzenie naturalne. Tymczasem kontrola poselska w państwowej spółce Wody Polskie wykazała prawie 300 nielegalnych zrzutów nieczystości do Odry. Jako niefachowiec zapytam, dlaczego Wisła płynąca po naszej krainie nie uległa naturalnemu zatruciu. A inne duże rzeki? Przecież do Wisły okresowo też są zrzucane różne ścieki np. zasolona woda z kopalń. Czas płynie, więc matactwa przy powolnym wyciszeniu tematu Odry mogą przejść. Zresztą ostatnio problem został przykryty wypasionym traktorem w prezencie ślubnym i weselem na 500 osób wiceministra rolnictwa Norberta Kaczmarczyka. To się sprzedaje! W razie czego będzie kozioł ofiarny.

Reklama

     Na zakończenie najlepszy hit, to wypowiedź europosła Zdzisława Krasnodębskiego, który największe zagrożenie widzi z Zachodu (ach te Niemcy), a nie ze Wschodu. Cóż, jest to też pewien stan umysłu. Ciekawy jestem, jakie męki przeżywał Krasnodębski jako profesor uniwersytetu w Bremie. A teraz doszły męki europosła. Jakoś nie śmierdzą jemu te zachodnie pieniądze. Wygląda na to, że prezydent Putin jest autorytetem dla Krasnodębskiego. A może by tak poczytał solidnie historię Rosji, ha!


     Jak widać, nie udało pozbyć się problemów w lecie i przeszły na jesień wraz z wieloma innymi problemami.


Edward Czapiewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości