Reklama

Wojewoda wrócił z urlopu i ogłosił: "Odra wróciła do normy". Czy na pewno?

17/08/2022 10:52

Wojewoda dolnośląski Jarosław Obremski, który od początku katastrofy ekologicznej na Odrze był na urlopie, dopiero wczoraj wrócił do urzędu. I ogłosił: "Parametry fizykochemiczne w głównym nurcie Odry są już takie same, jak średnia wieloletnia. Można powiedzieć, że Odra na odcinku dolnośląskim wróciła do normy". Do normy? A co z życiem w rzece?

Wypoczywający przez ostatnie dni poza Polską Jarosław Obremski może nie wiedzieć, że patrolujący codziennie Odrę ratownicy już przed tygodniem informowali, że sytuacja na rzece poprawia się. - Ewidentnie jest mniej martwych ryb, a woda poprawiła zapach i przejrzystość - relacjonowało jeszcze przed długim weekendem Ratownictwo Wodne Rzeczpospolitej we Wrocławiu. 

- Pracując codziennie na rzece jesteśmy wyczuleni choćby na jej zapach czy barwę. Dziś w samej Odrze jest już o wiele lepiej. Rzeka ma już "swój" zapach, staje się przejrzysta - przyznaje w rozmowie z portalem TuWroclaw.com Sławomir Kitlas, prezes RWR we Wrocławiu. - Gorzej jest tam, gdzie woda z Odry stoi: w jeziorze Bajkał czy w zalewie w Czernicy. Tam wciąż pojawiają się kolejne martwe ryby, choć to nie znaczy że zginęły dopiero teraz. Przez ostatnie dni mogły po prostu być na dnie rzeki i dopiero teraz wypłynąć - zaznacza.


- Na szczęście Odra nie umarała całkowicie. Jest w niej jeszcze życie. Widzieliśmy w ostatnich dniach polujące ryby, a nawet wydrę. Jest też ptactwo. Nie spotkaliśmy na szczęscie w naszych okolicach wzdłuż Odry martwych bobrów czy ptaków - mówi Sławomir Kitlas. 

Reklama

Czy to znaczy, że Odra przeżyła tę katastrofę? - Na pewno nie odważę się na takie stwierdzenie. Dziś tego jeszcze nie wiemy - mówi Andrzej Świętach z Polskiego Związku Wędkarskiego w Oławie. - To, że w wodzie są wciąż jakieś żywe ryby, o niczym jeszcze nie świadczy. Pytanie choćby, czy te które ocalały, będą miały co jeść. Nikt tego jeszcze nie sprawdzał - podkreśla Świetach. - Aby ocenić, ile życia zostało w Odrze, potrzebna jest jej wnikliwa obserwacja. A póki co jest ona niemożliwa, bo do rzeki nie można się zbliżać - tłumaczy.


ZOBACZ TAKŻE: Tak wygląda jezioro Bajkał. Tu już nie ma żywych ryb

- Nadal nieznana jest przyczyna zatrucia wody, GIOŚ publikuje dopiero pierwsze wyniki. A od rodzaju substancji zależy, jak długo i w jakich elementach środowiska może ona pozostawać - zauważa prof. Tomasz Kowalczyk z Katedry Kształtowania i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. - Na szczęście hipotezę o skażeniu rtęcią niemal w 100 procentach możemy wykluczyć, bo to byłaby prawdziwa katastrofa dla środowiska. Mezytylen wykryto również incydentalnie. Wykryto za to znaczny wzrost zasolenia oraz pH i zawartości tlenu. To z kolei uruchomiło prawdopodobnie reakcję łańcuchową ekosystemu - produkcję toksyn przez fitoplankton, następnie wtórne uwalnianie toksyn z procesów gnilnych martwych organizmów - efekt domino. Sytuację niewątpliwie pogorszyły wysoka temperatura oraz bardzo niskie przepływy wywołane suszą, przed którą nie potrafimy się bronić, bo brakuje inwestycji w retencję wody - tłumaczy naukowiec.

Reklama

- Jeśli potwierdzi się hipoteza o zasoleniu, to środowisko zacznie się odbudowywać od razu po poprawie parametrów wody. Zawsze jest to proces długotrwały. Obecny - i tak pozostawiający wiele do życzenia stan sprzed klęski - Odra osiągnęła na przestrzeni kilu dekad, po upadku przemysłu ciężkiego i transformacji ustrojowej. Teraz padło wiele ryb, które żyły w rzece kilkanaście - kilkadziesiąt lat. Nie da się tego odtworzyć szybko, np. poprzez zarybienie - dodaje prof. Tomasz Kowalczyk.


 


 


m

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości