Od paru dni wrocławski Uniwersytet Medyczny bezpłatnie bada alkohol pochodzący z Republiki Czeskiej. Na uczelnię zgłosiło się już 50 wrocławian, którzy przynieśli ze sobą prawie 100 butelek podejrzanych trunków. Wczoraj w pięciu z nich znaleziono zanieczyszczenia alkoholem niekonsumpcyjnym.
Akcja prowadzona przez Uniwersytet Medyczny to pokłosie serii zatruć alkoholem metylowym u naszych południowych sąsiadów, a także wydanej przez Głównego Inspektora Sanitarnego decyzji o wstrzymaniu na terenie całego kraju sprzedaży wszystkich alkoholi dostępnych w punktach sprzedaży detalicznej, hurtowej oraz w punktach gastronomicznych pochodzących z Republiki Czeskiej, z wyjątkiem piwa i wina.
Każdy, kto posiada importowany z Czech alkohol, może go za darmo przetestować na wrocławskim Uniwersytecie Medycznym. Z tej możliwości skorzystało już 50 osób, które chciały sprawdzić, czy ich alkohol spełnia normy. Do przebadania przyniesiono już 99 butelek.
- Badania cieszą się olbrzymim zainteresowaniem. Każdego dnia odbieramy kilkadziesiąt telefonów od osób zaniepokojonych, czy alkohol przez nich posiadany jest bezpieczny do spożycia. Na 20 butelek alkoholu przebadanych w poniedziałek do godziny 13.00, w 5 z nich stwierdzono oprócz alkoholu etylowego zanieczyszczenie alkoholem izopropylowym, a więc alkoholem niekonsupcyjnym – podkreśla dr Marcin Zawadzki.
Przypomnijmy, w ubiegły czwartek strażnicy miejscy znaleźli w sklepie przy ulicy Zwycięskiej czeski alkohol. Zabezpieczono trzy butelki beherovki. Mimo złamania zakazu wprowadzonego przez Głównego Inspektora Sanitarnego, sprzedawcy nie ukarano. Jednak jeśli sprawa trafi do sądu, mogą grozić mu poważne konsekwencje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze