Dotkliwe ukąszenia, swędzenie; zniszczone ubrania, alergia - tak zakończyła się podróż służbowa z Poznania do Wrocławia dla jednego z mieszkańców naszego miasta. Mężczyzna został dotkliwie pogryziony przez... pluskwy. PKP Intercity zapewnia, że zajęło się już sprawą.
Mężczyzna wracał w piątek z delegacji z Poznania do Wrocławia, w ostatnim wagonie pociągu TLK54162/3 relacji Gdynia-Katowice. Po zgaszeniu światła został dotkliwie pogryziony przez pluskwy.
– Na początku zauważyłem, że coś po mnie chodzi, następnie zabiłem kilka takich samych robaków. Po zgnieceniu rozpryskiwała się z nich krew i charakterystycznie śmierdziały, po zapaleniu światła zobaczyłem, że w koło siedzeń, zagłówka chodzi mnóstwo pluskiew. Tu opowieści taty o tym jak wyglądają i szybkie sprawdzenie na telefonie w Internecie pomogło zidentyfikować te insekty. Natychmiast wziąłem wszystkie bagaże i udałem do toalety, tam byłem zmuszony rozebrać się w celu wytrzepania wszystkich pasożytów z ubrań oraz ciała. Okazało się, że w moim plecaku i walizce było jeszcze ich mnóstwo – opowiada pan Artur z Wrocławia.
Wrocławianin jeszcze przed wyjściem z pociągu zgłosił sprawę konduktorowi, jednak jak mówi ten nie zamknął wcale wagonu, a po prostu podziękował za informację. Tymczasem przedstwiciele kolejowej spółki zaznaczają, że już zajęły się problemem i inny pasażerowie nie mają czego się obawiać.
– Wagon w którym podróżował mężczyzna został już zdezynfekowany, a specjalistyczna firma zajęła się usunięciem owadów. Wagon został tymczasowo wyłączony z użytkowania. Sytuacja absolutnie nie powinna mieć miejsca, to jednostkowe przypadki i przykro nam wobec naszego pasażera – zaznacza Małgorzata Sitkowska z PKP Intercity, które obsługują również TLK.
Mężczyzna już po powrocie do domu wszystkie rzeczy wyprał w 60 stopniach i sparzył wrzątkiem, bo wyczytał, że pluskwy giną w 49 stopniach Celsjusza. – Sam kilka razy się umyłem i przejrzałem, czy na pewno nie zostały żadne na mnie. Oczywiście większość ciuchów zaczęło farbować, bo nie były przystosowane do tej temperatury i straciłem przez to garnitur, kilka koszul i kurtkę. Pluskwom zabitym w przedziale oraz tym, które złapałem żywe w ubraniach zrobiłem zdjęcie, na skórze mam mnóstwo krost od ugryzień oraz odczynów alergicznych, które prawdopodobnie będą długo na skórze – opowiada zszokowany pan Artur.
– Od dziś mam inne skojarzenie z PKP - to nie polskie koleje państwowe, a UWAGA pluskwy kąsają pasażerów – podkreśla pechowy pasażer, który już zgłosił reklamację usługi.
Przedstawiciele kolei mówią, że reklamacja zostanie wnikliwie rozpatrzona. Jak tłumaczy Małgorzata Sitkowska, trudno jednak wskazać, skąd dokładnie pluskwy mogły znaleźć się w pociągu. – To środek transportu publicznego i pluskwy mogły tam się dostać na wiele sposobów – zaznacza rzeczniczka PKP Intercity.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze