Skamieniałe tancerki
Jak podaje K. Kwaśniewski w książce „Legendy i podania wrocławskie i dolnośląskie” pewna uboga wdowa miała dziewięć pięknych córek. Była to pracowita kobieta skłonna do wielu wyrzeczeń, aby zaspokoić potrzeby córek. Dorosłe córki niestety nie pomagały matce lecz skupione były na sielskim życiu przepełnionym przyjemnościami. Uwielbiały tańce, zabawy, spotkania czy spacery z kawalerami. Ich matka tolerowała ich beztroskie usposobienia licząc na to, że dobrze wyjdą za mąż, co zapewni im lepszą przyszłość. Dziewczęta więc żyły rozrywkami i zabawą. Pewnego razu siostry przekroczyły granicę przyzwoitości, kiedy to chciały iść na tańce w Wielki Piątek. Ich matka stanowczo się sprzeciwiła i chciała, aby ten dzień skupienia i powagi spędziły spokojnie. Oczywiście dziewczynom pomysł ich opiekunki nie spodobał się, co zakończyło się sprzeczką. Rozżalona matka zamknęła na klucz swoje rozbrykane pociechy w ich pokoju. Przez jakiś czas siostry siedziały smutne, ale gdy zbliżała się godzina zabawy zaczęły myśleć jak się wydostać z domu. Najmłodsza siostra wymyśliła, że można wyjść przez okno, przejść kawałek po gzymsie, a następnie spuścić się po sznurze. Tak też zrobiły. Jednak gdy dziewczęta wydostały się na gzyms domu, powiał lekki wiatr i oto wszystkie, tak jak stały, skamieniały na miejscu. I odtąd stały tam tak długo, jak długo stał ów dom.
Autor: Dolny Śląsk dla Uli