"Nie ma pieniędzy, jest po prostu dramat" - obwieszcza we wrześniu prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Wini za to gigantyczne podwyżki cen i ogłasza oszczędności. Miasto wyłącza część latarni, obniża temperaturę w mieszkaniach TBS, rezygnuje ze świątecznej iluminacji, imprezy sylwestrowej, biegu niepodległości i maratonu, oszczędza na opiece psychologiczno-pedagogicznej w szkołach, zamyka część atrakcji w aquaparku, przenosi część urzędników do pracy zdalnej, niektóre zwierzęta z zoo wywozi do innych ogrodów, a strażnikom miejskim poleca, by zamiast radiowozami na interwencje jeździli konno, rowerami lub hulajnogami. Zapowiada także ogromne podwyżki opłat za śmieci. Nie przeszkadza to miastu wydawać fortuny na rozwój podlegających prezydentowi mediów. Czytaj dalej na kolejnych slajdach