Reklama

400 tysięcy złotych na plakaty i billboardy promujące starania Wrocławia o ESK

26/05/2011 00:00

Decyzja o tym, które miasto zostanie Europejską Stolicą Kultury w 2016 roku już za niecały miesiąc, 21 czerwca. Wcześniej, 16 czerwca kluczowa dla nas wizyta członków jury. Żeby dobrze wypaść (a sprawdzana będzie także akceptacja dla kandydatury wśród mieszkańców), urzędnicy zaplanowali wielką akcję promocyjną, która ruszy 1 czerwca, potrwa dwa tygodnie i kosztować będzie 400 tys. zł.

Pojawią się spoty telewizyjne, radiowe, reklama w prasie, na portalach społecznościowych oraz 170 billboardów i citylightów.

- Podczas wizyty czterech z 13 ekspertów, którzy będą oceniać naszą kandydaturę, obserwowana będzie między innymi skala akceptacji tego pomysłu, dlatego zaplanowaliśmy akcję promocyjną na dwa tygodnie przed wizytą – tłumaczy Jarosław Obremski, wiceprezydent Wrocławia odpowiedzialny m.in. za kulturę.



Reklamy pojawią się także na 100 autobusach i 17 tramwajach.






Budżet obchodów szacowany jest na 314,5 milionów złotych. Obejmuje on działania, w przypadku wygranej od roku 2012 do roku 2016.



Werdykt poda jury złożone z sześciu ekspertów wskazanych przez polskiego ministra kultury i siedmiu przedstawicieli Komisji Europejskiej.



O Europejską Stolicę Kultury walczymy z hasłem „Przestrzenie dla piękna”. W staraniach ma nam pomóc to, że jesteśmy inni niż mieszkańcy pozostałych regionów Polski.

Jednak tak naprawdę staramy się dlatego, żeby walczyć z wykluczeniami:

- W tej chwili główny problem z kulturą to wykluczenie z niej. Jedynie 5 proc. wrocławian korzysta z oferty kulturalnej – mówił prof. Adam Chmielewski, szef miejskiej instytucji Wrocław 2016 odpowiadającej za naszą walkę o ESK podczas debaty ponad rok temu przy Łokietka 5. - Starsi ludzie, niepełnosprawni, a nawet młodzi, którzy sami się wykluczają z tej dziedziny, na spektakle czy do muzeów nie chodzą. I z tym chcemy sobie poradzić – dodał.



Dokładnie to samo mówił nam wcześniej Jarosław Obremski: - Chcemy by w wysokiej kulturze zaczęło uczestniczyć nie 5, ale 15 procent mieszkańców miasta. W Charlotte w połowie lat 90-tych, w czasach gdy mocno inwestowano tam w Hornets, zespół z koszykarskiej ligi NBA, pokazano mi budynek opery. Budynek, w którym dwa razy do roku odbywa się przedstawienie. Tylko dwa razy. Dla 800 osób. I cała śmietanka miasta przychodzi się tam stuknąć kieliszkami z szampanem. Efektem jest zbliżenie się do siebie elity miasta. To jest bardzo ważny efekt. Jeden z wrocławskich polityków lubi mówić do swoich współpracowników, że mają się stać jedną pięścią. I o to chodzi – mówił nam Obremski.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości