Po tym, jak ujawniono, że 30-letnia Iza z Pszczyny, której ciąża rozwijała się nieprawidłowo, zmarła w szpitalu z powodu braku interwencji lekarskiej, w wielu polskich miastach zorganizowano protesty. Także we Wrocławiu.
Iza z Pszczyny (woj. śląskie) nazywana jest pierwszą ofiarą ustawy aborcyjnej. W październiku ubiegłego roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy antyaborcyjnej z 1993 r., zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, jest niezgodny z Konstytucją.
Izabela była w 22. tygodniu ciąży, gdy trafiła do szpitala z powodu odpłynięcia płynu owodniowego. Jak przekazała pełnomocniczka rodziny kobiety, stwierdzono u niej "bezwodzie i potwierdzono zdiagnozowane wcześniej wady wrodzone płodu".
Katowicka prokuratura wstępnie ustaliła, że badania, wykonane podczas przyjęcia na oddział, wykazały ogólne zakażenie organizmu i podwyższoną temperaturę. Pacjentka pisała ze szpitala do matki, że lekarze czekają na śmierć płodu. Po 24 godzinach stwierdzono obumarcie płodu i wykonano cesarskie cięcie. Kobieta zmarła, bo doszło do wstrząsu septycznego.
Sobotnie demontracje były też protestem przeciwko projektowi ustawy zaostrzającej karę dla kobiet, które umyślnie przerwały ciążę. Groziłoby im od 5 do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie. We Wrocławiu w pochodzie z Rynku przed siedzibę PiS na pl. Solidarności wzięło udział nawet kilka tysięcy osób.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze