Po informacji o skażeniu wody w Odrze nieznaną substancją, wrocławianie masowo wykupują z aptek płyn Lugola. Podobnie działo się na przełomie lutego i marca, po ataku Rosji na Ukrainę. - Płyn Lugola nie jest lekiem na zatrucia chemiczne - informuje tymczasem Dolnośląska Izba Aptekarska.
W wydanym właśnie komunikacie Dolnośląska Izba Aptekarska apeluje do mieszańców: "Jeśli zaobserwujesz u siebie objawy zatrucia, pilnie udaj się do lekarza. Nie stosuj na własną rękę leków "na odtrucie" polecanych w mediach społecznościowych i w internecie. W aptekach nie są dostępne leki na silne zatrucia chemiczne. Płyn Lugola nie jest lekiem na zatrucia chemiczne, w tym na zatrucia rtęcią".
Ciągle nie wiadomo, jaka konkretnie substancja doprowadziła do masowego śnięcia ryb w Odrze. Przed kilkoma dniami minister środowiska Brandenburgii oraz niemieckie media informowały o wykryciu w rzece rtęci. Miało jej być tak dużo, że na urządzeniach zabrakło skali. Polskie władze zdementowały te informacje, powołując się m.in. na oficjalne informacje strony niemieckiej, że w Odrze rtęci jednak nie ma. To nie do końca prawda,bo Niemcy wciąż to weryfikują. W piątkowym oficjalnym piśmie do władz polskich Ministerstwo Rolnictwa, Środowiska i Ochrony Klimatu Brandenburgii rzeczywiście nie informuje o przekroczeniu poziomu rtęci, ale zaznacza że "dalsze dane z badań, w szczególności dotyczące metali ciężkich, rtęci (w kolejnych próbkach) i innych pierwiastków, są jeszcze w fazie przygotowań w laboratorium krajowym i będą dostępne w przyszłym tygodniu".
PRZECZYTAJ TAKŻE:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze