Około godziny 10 w piątkowy poranek z dwóch budynków przy placu Powstańców Śląskich, gdzie mieszczą się biura spółki Tauron ewakuowano pracowników. Wcześniej ktoś zadzwonił z informacją o podłożeniu bomby.
– Mniej więcej kilka minut przed godziną 10 rano, jeden z pracowników naszej instytucji otrzymał drogą telefoniczną informację o podłożeniu bomby w budynku. Damski głos miał poinformować o bombie i nakazać pakowanie się do domów. Momentalnie rozpoczęła się cała procedura przewidziana w takich przypadkach – mówi Tomasz Topola, rzecznik prasowy Tauron Dystrybucja, który również był wśród ewakuowanych pracowników.
Na miejscu pojawiły się wszystkie służby. Pojawili się policjanci i żandarmeria wojskowa ze specjalnie wyszkolonymi do poszukiwania ładunków i groźnych substancji psami, straż pożarna, karetki pogotowia i pogotowie energetyczne.
Kilku pracowników dostało dzień wolny. Reszta - czyli kilkaset osób czekało przed budynkiem na placu Powstańców Śląskich, pomiędzy ulicami Sudecką i Powstańców Śląskich do czasu zakończeni akcji.
Około godz. 11.50 przeszukiwania zakończyły się i ładunku nie znaleziono. Teraz policjanci zajmą się poszukiwaniem żartownisia, który jeśli zostanie złapany, będzie obciążony kosztami akcji wartej kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze