Po Ruchu Palikota i pośle Michale Jarosie kolejni politycy wyrażają swój sprzeciw wobec planów wprowadzenia licznych zakazów we wrocławskich parkach i na Wyspie Słodowej. Tym razem krytycznie o pomyśle magistratu wyrażają się przedstawiciele Nowej Prawicy. - To niedopuszczalne, by systematycznie była ograniczana wolność jednostki - podkreślają politycy.
Nie milkną echa burzy, jaka rozpętała się po ujawnieniu planów wprowadzenia nowego regulaminu obowiązującego we wrocławskich parkach. Przypomnijmy, urzędnicy chcą zakazać m.in. grillowania, palenia papierosów i picia alkoholu. Regulaminem ma zostać objęta m.in. Wyspa Słodowa. I to głównie w jej obronie stają wrocławscy politycy różnych ugrupowań.
Głos w tej sprawie zabrali już przedstawiciele Ruchu Palikota. Ich zdaniem ten projekt „ma znamiona zamachu na szeroko rozumianą wolność obywatelską”. Członkowie tej partii od piątku będą zbierali podpisy pod petycją w sprawie niewprowadzania nowego regulaminu z wyżej wspomnianymi zakazami.
Regulamin nie podoba się również Michałowi Jarosowi z Platformy Obywatelskiej, który na swoim blogu opublikował wpis, w którym pyta, czy zwiększenie restrykcji wobec spędzających czas we wrocławskich parkach mieszkańców to recepta na dobrze funkcjonującą przestrzeń publiczną? Całość podsumowuje stwierdzeniem: Wyspa Słodowa powinna być wolna!
Teraz swoje oświadczenie przedstawili politycy Kongresu Nowej Prawicy, którzy, jako członkowie partii wolnościowej sprzeciwiają się zakazowi picia alkoholu, palenia papierosów i grillowania na Wyspie Słodowej. Czytamy w nim, że to niedopuszczalne, by systematycznie była ograniczana wolność jednostki.
- Nie godzimy się na traktowanie ludzi jako dzieci, które nie umieją zadbać o własne środowisko. Nie wyobrażamy sobie sytuacji, kiedy szanowana instytucja Straży Miejskiej zamiast próbować zapewnić nam iluzoryczny cień bezpieczeństwa, będzie goniła za każdym odpalonym papierosem i grillem z bloczkiem mandatów w dłoni. Jest to marnowanie pieniędzy podatnika - podkreślają politycy Nowej Prawicy.
Zdaniem przedstawicieli tego ugrupowania, hipokryzja u władz miasta sięgnęła zenitu.
- Magistrat propaguje akcję „Wrocławianie na polanie”, zachęcając mieszkańców do wypoczynku w parkach, po czym z premedytacją zabrania im czerpania z tego przyjemności - dodają.
Obrywa się też Annie Mularczyk, zastępcy dyrektora Zarządu Zieleni Miejskiej.
- Anna Mularczyk obawia się o stan zieleni. Jesteśmy przekonani o sukcesie tego pomysłu, który wszakże będzie tak bardzo efektywny, jak wojna z psimi odchodami, które to wcale nie niszczą zieleni i małej architektury. Skoro w tym kierunku nie poczyniono żadnych starań, dlaczego władze miasta chcą karać studentów? - pytają członkowie Nowej Prawicy.
Politycy poruszają też kwestię zakazu picia alkoholu w miejscach publicznych, wprowadzonego w 2001 roku.
- Zakaz ten argumentowany jest przez możliwość niszczenia mienia w stanie upojenia alkoholowego. Jednakże jest to absurd, ponieważ istnieją regulacje prawne dotyczące restrykcji za ten czyn, a zwykłe picie niskoprocentowego napoju alkoholowego nikomu przecież nie szkodzi - tłumaczą członkowie Nowej Prawicy.
A co Wy o tym wszystkim sądzicie? Zapraszamy do dyskusji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze