Udostępnienie przez miasto kilku tysięcy miejsc dla uchodźców uciekających z Ukrainy obiecał prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Do dziś nie udostępnił jednak ani jednego. Ukraińcom pomagają za to sami mieszkańcy - ich przyjęcie pod swój dach zadeklarowało już ponad tysiąc wrocławian. Z pomocą ruszyły też małe, podwrocławskie gminy.
- My, jako miasto, mamy zabezpieczonych od kilkuset do kilku tysięcy miejsc w bardzo różnym standardzie. Będziemy je uruchamiać w zależności od potrzeb - potwarza od początku konfliktu na Ukrainie Jacek Sutryk. Choć prezydent Wrocławia na każdym kroku opowiada o pomocy, jakiej udziela uchodźcom, do dziś miasto nie udostępniło ani jednego z obiecanych przez Jacka Sutryka miejsc. W żadnym z miejsc nie trwają nawet przygotowania do przyjęcia naszych wschodnich sąsiadów.
- Miejsc już brakuje. Nie mamy odzewu ze strony Wrocławia - usłyszeliśmy od wolontariuszy przyjmujących uchodźców na wrocławskim Dworcu Głównym PKP i organizujących pierwsze dni ich pobytu w mieście i na Dolnym Śląsku.
- Zgłosiliśmy obiekty, jakimi dysponujemy. I czekamy na decyzję wojewody - powtarza od czwartku Przemysław Gałecki, dyrektor wydziału komunikacji społecznej w ratuszu.
Wojewoda zaś od dwóch tygodniu nie potrafi odpowiedzieć nam na pytanie, ile miejsc w regionie jest w stanie udostępnić Ukraińcom i gdzie się one znajdują.
Podczas gdy Wrocław czeka, podwrocławskie samorządy zakasały rękawy. Oleśnica udostępniła już w swoich obiektach miejsce dla 100 uchodźców, Środa Śląska kończy przygotowania 30 miejsc w gminnych mieszkaniach.
- Gdybyśmy czekali na wojewodę, ci ludzie zostaliby bez pomocy - nie ma wątpliwości Dariusz Koprowski, sekretarz miasta i gminy Jelcz - Laskowice. Ta gmina już w weekend przyjęła do swojego schroniska w Chwałowicach 50 osób. - Wczoraj mieliśmy naradę z wojewodą. To była dyskusja o wytycznych. A pomoc potrzebna jest już. Tutaj nie można działać w tempie urzędowym. Zwłaszcza że dzieci, które trafiły do nas po wielu godzinach oczekiwania w zimnie na granicy, są solidnie poprzeziębiane - mówi Dariusz Koprowski.
Do Jelcza przyjechały główie matki z dziećmi. Dwie z nich są w zaawansowanej ciąży. - Ale na 50 osobach nie kończymy. Chcemy przyjąć kolejne grupy do świetlic wiejskich. Właśnie są przygotowywane. Równolegle przyjmujemy zgłoszenia od mieszkańców, którzy chcą przyjąć do siebie uchodźców. Każde takie zgłoszenie wcześnej dokładnie weryfikujemy - mówi sekretarz.
Na decyzję wojewody nie czekają też w Obornikach Śląskich. - Nie powiemy przecież matce z dzieckiem, że ma czekać przed drzwiami - mówi Natalia Kwasek Elsebaey, koordynująca w obornickim urzędzie pomoc uchodźcom. 30 osób mieszka już w hotelu działającym przy gminnym ośrodku sportu i rekreacji. - Uchodźcy trafiają tutaj na 1-2 dni, aby zaklimatyzować się w Polsce. Potem przeprowadzają się do mieszkańców naszej gminy, którzy chcąc ich przyjąć pod swój dach. Od nas dostają zapas żywności na dwa tygodnie i zapas środków czystości na miesiąc. A na ich miejsce w gminnym hotelu przyjeżdżają kolejni - wylicza Natalia Kwasek Elsebaey.
Najwięcej - 600 miejsc dla uchodźców - udostępniła dotąd Politechnika Wrocławska. Ukraińcy trafiają do jednego z jej akademików przy ul. Wittiga. Większość uchodźców, którzy przyjechali po pomoc do Wrocławia zamieszkało w prywatnych mieszkaniach udostępnionych przez wrocławian.
mieszkania
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze