Czas Euro 2012 miał być dla hotelarzy w naszym mieście okresem żniw. Wygląda na to, że nie jest. Obłożenie we wrocławskich hotelach przed meczem Czechów z Grekami waha się od 60 do 90 procent. Dominują nasi południowi sąsiedzi, kibiców Hellady jest niewielu.
Potwierdziły się przewidywania sprzed samego turnieju – we Wrocławiu miejsca w hotelach można znaleźć nawet w dni meczowe.
- Dziś obłożenie we wrocławskich hotelach jest nieco niższe niż podczas piątkowych spotkań, kształtuje się na poziomie 60-90 procent, ale w niektórych hotelach to tylko około 40 procent – mówi Paweł Czuma, rzecznik prasowy wrocławskiego magistratu.
W porównaniu z minionym weekendem, niższe są też ceny za miejsca.
- Hotelarze stali się bardziej elastyczni, ceny są umiarkowane. Przygotowano też 100 miejsc noclegowych, głównie dla Polaków, na fancampie Carlsberga przy Lotniczej – dodaje Paweł Czuma.
W hotelach dominują Czesi – nie miały więc racji osoby, które zapowiadały, że nasi południowi sąsiedzi będą do Wrocławia przyjeżdżać tylko na mecze, a po nich od razu wrócą do siebie.
- Zainteresowania Czechów naszymi noclegami są bardzo szerokie - od hoteli po pola kempingowe. Miałam nawet zapytania dotyczące wynajęcia wyłącznie gruntu pod pole namiotowe, a Czesi mieli sami zapewnić infrastrukturę dla swoich kibiców – mówiła nam jeszcze przed turniejem Magdalena Piasecka z wrocławskiego Convention Bureau.
Niewielu kibiców zza południowej granicy zdecydowało się na nocleg w czeskiej strefie kibica przy ul. Rakietowej. Może się tam zmieścić 3000 osób – w poniedziałek spotkaliśmy tam tylko kilkudziesięciu Czechów.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze