Pod koniec października Jacek Sutryk powiedział wprost: „Tak, ja będę startował w wyborach samorządowych”. W połowie grudnia: „Kiedy dzisiaj jestem pytany o wybory samorządowe, ucinam rozmowę”. Skąd ta zmiana? Strach i coraz niższe notowania w bliskim środowisku politycznym.
Wokół Jacka Sutryka robi się coraz bardziej nerwowo. Wydało się, że po aferach z TBS, z niepełnosprawnym internautą, któremu prezydent nakazał więcej mycia, mniej internetu, sprzedażą i kupnem domu czy radami programowymi prezydent może liczyć na trochę spokoju. Nic z tego. Wczoraj portal interia.pl bardzo mocno nagłośnił inną aferę, „stołek za stołek”, której jednym z głównych bohaterów jest prezydent Wrocławia. Tekst zaczyna się: „Prezydenci Wrocławia, Częstochowy i części miast aglomeracji śląsko-dąbrowskiej oraz ich zastępcy dorabiają w radach nadzorczych miejskich spółek. Samorządowcy zapewniają sobie wzajemnie posady”.
Do kompromitacji, między innymi i Jacka Sutryka, doszło także wczoraj, gdy opozycja przymierzała się do przejęcia sejmiku województwa. Chcieli pójść śladem Górnego Śląska, ale z szumnych zapowiedzi wyszła wielka klapa. Głównie dlatego, że organizatorami całej akcji byli prezydent Wałbrzycha Romana Szełemej i prezydent Wrocławia. Onet.pl donosi:
” Jak słyszymy, o fiasku zdecydowały również niesnaski wśród liderów opozycji. W wykreowanie nowej większości w sejmiku dolnośląskim mieli zabiegać bowiem działacze ruchu "Tak! Dla Polski" m.in. prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej oraz prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.
– To Donald Tusk zablokował powstanie nowego klubu "Tak! Dla Polski". Nie chciał wzmocnienia frakcji Grzegorza Schetyny i związanych z nim prezydentów Sutryka i Szełemeja. Miał być pucz, a skończyło się kompromitacją opozycji – twierdzi jeden z rozmówców Onetu doskonale znający realia polityczne Dolnego Śląska”.
Już od dawna liderzy PO na Dolnym Śląsku mówili, że nawet jak Donald Tusk spotyka się z Jackiem Sutrykiem to nic nie znaczy, choć sam zainteresowany myśli inaczej. Pojawiały się spekulacje, że najlepiej będzie przesunąć prezydenta Wrocławia na listy do parlamentu.
- I wtedy mamy odblokowaną kandydaturę na prezydenta. A może listę do Sejmu nam pociągnie -mówił nam jakiś czas temu jeden z działaczy PO.
Teraz już nie jest pewny, że ta koncepcja jest obowiązująca. – Staje się naprawę dużym obciążeniem dla naszej partii, bo skąd możemy wiedzieć, co jeszcze może wypłynąć - tłumaczy polityk.
Choć jak widać Jacek Sutryk jeszcze o tym nie wie i dlatego w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” twierdzi: „Kiedy dzisiaj jestem pytany o wybory samorządowe, ucinam rozmowę. Dla nas wszystkich kluczowe będą wybory do Sejmu i Senatu”.
Choć jak doskonale wszyscy pamiętają niecałe dwa miesiące temu na antenie Radia Rodzina deklarował: „ Tak, ja będę startował w wyborach samorządowych”.
Bardzo celnie tę dzisiejszą wypowiedź dla „Wyborczej” skomentował radny PiS Andrzej Kilijanek: „Przecież dopiero mówił, że już postanowione i będzie kandydował. To było jak Granowska sondowała swoje szanse. Ewidentnie przestraszył się utraty poparcia Platformy. W mieście prezydent już chyba o niczym nie decyduje”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze