Od 7,14 do 7,19 złotych trzeba było w poniedziałek zapłacić za litr oleju napędowego na większości wrocławskich stacji paliw. Benzyna 95-oktanowa od 6,50 do 6,7 złotych za litr.
Gdy pierwszego dnia wojny na Ukrainie na stacjach paliw w Polsce ustawiły się gigantyczne kolejki, prezes PKN Orlen Daniel Obajtek próbował studzić emocje i przekonywał, że nie ma powodów, by robić zapasy paliwa. Były. I to niemałe. Bo najpierw na dwa dni na większości stacji paliwa w ogóle zabrakło, a potem - zgodnie z przewidywaniami kierowców - jego cena poszybowała do niespotykanego poziomu. W ciągu zaledwie 11 dni litr benzyny bezołowiowej podrożał o ponad złotówkę. Przy tankowaniu pełnego baku oznacza to rachunek wyższy o około 50 złotych.
Pracownicy wrocławskich stacji benzynowych, z którymi dziś rozmawialiśmy, byli zgodni: ceny będą rosły nadal. I dzisiaj trudno przewidzieć, na jakim poziomie się zatrzymają. - 7 złotych za litr benzyny to kwestia góra kilku dni. Podobnie jak 8 złotych za litr oleju - usłyszeliśmy na stacji Orlen.
- Wszystkie prognozy pokazują, że w marcu będziemy mieć szczyt wzrostu cen - mówił na antenie RMF FM Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen - Nie wiemy, jak się sytuacja rozwinie, za tydzień, dwa będziemy lepiej wiedzieć i wtedy będzie wiadomo, co dalej - przyznawał. Jego zdaniem w ciągu najbliższego 1-2 miesięcy nie ma co marzyć o powrocie do cen paliw na poziomie 5 złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze