Reklama

Śląsk zagra z Hannoverem. Dokąd zmierza będąca bez formy ekipa Lenczyka?

10/08/2012 00:00

Nie tak chyba wyobrażali sobie kibice Śląska występ wrocławskiej drużyny w eliminacjach Ligi Mistrzów. I nie chodzi o sam brak awansu do fazy grupowej. Teraz pozostaje walka o Ligę Europy, ale wiele wskazuje, że również będzie przegrana. Co dalej z klubem?

W czwartej rundzie eliminacji Ligi Europy Śląsk zmierzy się z niemiecki Hannover 96. O awans będzie niezwykle trudno. Po tym, co w tym sezonie pokazali wrocławianie w pucharach, z góry skazani są na porażkę. Co to może oznaczać dla samego klubu i jak może wyglądać najbliższa przyszłość wrocławskiej drużyny? Na tę chwilę nie wygląda to za dobrze.


 


Brak awansu Śląsk do fazy grupowej Ligi Mistrzów nie był tragedią. Nawet brak awansu do czwartej rundy eliminacji, a tym samym zapewnienie sobie przynajmniej udziału w fazie grupowej Ligi Europy też nie był dramatem. Najgorsze jest uczucie, że w klubie z Oporowskiej nie zrobiono wszystkiego, aby chociaż spróbować powalczyć o upragnioną Ligę Mistrzów. Kibice mogą mieć wrażenie, że z góry założono, że nie ma się co wysilać, bo i tak się nie uda.

Reklama

Jak bowiem rozumieć słowa trenera Oresta Lenczyka wypowiadane niemal przed każdym pucharowym spotkaniem, że trzeba pamiętać, iż zespół jest w trakcie przygotowań do sezonu?! Drużyna gra najważniejsze mecze w swojej historii, a nie jest do nich należycie przygotowana? I to świadomie. To chyba jakaś kpina. Sezon dla Śląska nie zacznie się w sierpniu, ale zaczynał się meczem z Budućnostią Podgorica. Pojedynki z mistrzem Czarnogóry i mistrzem Szwecji nie były tylko sparingami, które można wygrać lub przegrać, ale bitwą o wielkie pieniądze i lepszą przyszłość klubu.


 

Reklama

Trener Lenczyk myślał jednak chyba inaczej. Widać to było po grze zespołu. Czy Śląsk miał lepszych, czy gorszych piłkarzy pozostaje sprawą otwartą, bo nie można porównywać zawodników jeżeli jeden ledwie człapie po boisku. - Szwedzi nas w pierwszym meczu zabiegali. W drugiej połowie byliśmy od nich o dwa tempa słabsi - oceniał jeden z byłych piłkarzy Śląska.


 


Odrębną kwestią jest taktyka. Trener Lenczyk chce zmienić styl gry zespołu na bardziej ofensywny i widowiskowy, ale wychodzi to z marnym skutkiem. Podobne próby były wiosną i też kończyły się fatalnie. – Mamy grać z klepy w środku. Jakie „z klepy”? Przecież my nie mamy takich umiejętności. My mamy grać swoje, to co graliśmy jesienią i pod koniec sezonu – anonimowo komentował po przegranym 0:3 meczu z Helsingborgiem zawodnik Śląska.

Reklama

 


Piłkarze czują, że wybrana przez trenera droga nie jest dobra. Czują również, że metody treningowe przestały się sprawdzać. Wiedzieli, że nie są dobrze przygotowani do starcia z rywalami w pucharach. Jeżeli do tego dodamy wcześniejsze konflikty wywołane wypowiedziami szkoleniowca o piłkarzach, będziemy mieli pełny obraz szatni zespołu z Oporowskiej.


 


Inna sprawa to transfery. Zespół został mocno osłabiony, ale skład uzupełniano opieszale. Jak gdyby było na to dużo czasu. Najbardziej wartościowy transfer sfinalizowano dzień przed meczem ze Szwedami. Być może pewnych spraw nie dało się przyspieszyć, ale nie zmienia to faktu, że nie tak to miało wyglądać. W ten sposób linia obrony, która była do niedawna najbardziej stabilną formacją, praktycznie nie istnieje.

Reklama

 


Wszystko to razem daje nam obraz rozbitego zespołu, z konfliktami i bez wizji na przyszłość. Piłkarzom z trenerem wyraźnie nie jest po drodze. Zawodnicy ze szkoleniowcem nie muszą się lubić, ale jeżeli stają przeciwko sobie, katastrofa jest nieunikniona. Wcześniej scalał ich cel, jakim było mistrzostwo Polski. Teraz już nie ma co łączyć. Nic więc dziwnego, że wiele osób wróży Śląskowi słaby sezon. A nawet rychłą zmianę trenera. Być może to jest jakieś wyjście z sytuacji. Bo na tę chwilę wydaje się, że z tej mąki już chleba nie będzie.

Reklama

 


Najbardziej na tym traci sam klub. Była szansa się wzbogacić i przynajmniej na jakiś czas odsunąć od siebie problemy finansowe. Nie została wykorzystana i w najbliższym czasie pewnie władze Wrocławia i Zygmunt Solorz ponownie będą się musieli spotkać, aby ustalić, co dalej z klubem i na jakiej zasadzie ma wyglądać współpraca.


 


Chyba, że zdarzy się cud i Śląsk awansuje do fazy grupowej Ligi Europy. To by na pewien czas ugasiło konflikty i problemy nękające klub. Ale czy cud jest możliwy?


Mariusz Wiśniewski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości