Reklama

Wrocławskie Boże Narodzenie jest najlepsze

22/12/2022 21:36

Nigdzie więcej na świecie na wigilijnym stole nie spotykają się barszcz czerwony, zupa grzybowa, makiełki, kutia, moczka, kisiel owsiany, fasola z cebulą, pierogi ze śledziem… No chyba, że w Chicago. Pewnie dlatego Teatr Nasz z Michałowic śpiewa o naszym regionie „To jest nasza Ameryka”.

Czyli nie będzie o polityce? W wigilię Wigilii? Radni pod choinkę zafundowali nam ogromną podwyżkę za śmieci, więc dlaczego dodatkowo mam Państwu psuć humor?


Zgodnie z tradycją Boże Narodzenie to czas radosny i spróbujmy przy tym pozostać. Mam oczywiście pełną świadomość, że laicyzacja postępuje. Czasami wydaje mi się nawet, że proces wyjałowienia cywilizacji, spopularyzowany przez panów Karola Marka i Włodzimierza Lenina, osiąga sukces w momencie, gdy wielu wydawało się, że ich punkt widzenia zbankrutował. A tu…

Reklama

Dwa krótkie przykłady. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski kilka dni temu podzielił się taką refleksją: „Ostatnio dostałem kartkę świąteczną od jednego z samorządów z życzeniami: „Wesołych Świąt Zimowych”. Przecież to nie są żadne Święta Zimowe. To są święta chrześcijańskie. Jeśli ktoś ich nie obchodzi, to trudno”. I dodaje: „Trzeba wrócić do istoty Świąt Bożego Narodzenia. Jeśli sprowadzimy świętowanie do porządków domowych, świecidełek i komercji, mogą być naprawdę męczące. Tymczasem nawet skromne święta, ale przeżyte religijnie, w duchu pojednania z Bogiem i drugim człowiekiem, z otwartością na bliźniego – dają radość”.


I jeden wpis z portalu społecznościowego. Cały czas się zastanawiam, czy ktoś to napisał na serio, czy jednak ma to być jakaś drobna prowokacja:

Reklama

„Żadnego Bożego Narodzenia nie było. Był Jul/Yule. Święto przesilenia zimowego różnie nazywane w pogańskich kulturach. Potem przyszli dziadersi w kieckach i przywłaszczyli sobie to święto wraz z całą symboliką. Jednak światło wyznacza pory roku wciąż tak samo. Jeszcze. Zatem niech się Wam darzy. Essa!”.


Chciałbym w takim domu zobaczyć kolację wigilijną… Ale jeśli to było szczere wyznanie, to może nie ma co potępiać…


Wywodzę się z rodziny, gdzie wujek lata temu, gdy nie było Inter City i samochód stanowił dobro niezwykle luksusowe, potrafił o pierwszej w nocy z drugiego końca Polski dotrzeć na kolację wigilijną by spotkać się z rodziną. Wracam więc do tych tradycyjnych Świąt. Nota bene, wujek trasę niecałych 500 kilometrów pokonał w kilkanaście godzin, z trzema przesiadkami i na koniec 5 kilometrów przez zaspy. Niewtajemniczonym, czyli młodszym, wyjaśniam, że zaspa to warstwa śniegu na drodze o grubości często ponad metr.

Reklama

Na czym polega niezwykłość i wyjątkowość wrocławskich, a właściwie dolnośląskich Wigilii? Kilkanaście lat temu dokładnie wyjaśniła mi to pewna pani, która do naszego miasta dotarła z rodziną w 1945 roku.


-Wie pan, myśmy wtedy zrozumieli, że tu zjechał cały świat. Ja jestem z centralnej Polski i gdy 24 grudnia w kamienicy zrobiliśmy wspólne spotkanie, to dla mnie słowo kutia brzmiało równie obco jak wurst – wspominała. – I po kilku latach na moim stole wigilijnym na stałe zagościła kutia, jak i barszcz czerwony, czego u moich dziadków nigdy się nie jadło. Tylko wurst zostawiliśmy na dzień następny – dodała ze śmiechem.

Reklama

Wyjaśnię Państwu, że wurst czyli kiełbasa pojawiała się na stole wigilijnym u ewangelików w Breslau.


I jeszcze jedno wspomnienie z wrocławskiej Wigilii 1945 roku, które opisano w świątecznym wydaniu „Pioniera”, uznawanego za pierwszą po wojnie wrocławską gazetę: „Tu Warszawiak gromadzi około siebie rodzinę, tam samotny jeszcze Lwowiak tęskni do błądzącej po świecie rodziny, Krakowianin rozpoczął łamanie opłatka, a tam dalej Stanisławowianin, który niedawno tu repatriował, szczęśliwy z rodziną przygarnął do siebie na wigilię samotnego Wołyniaka, Poznaniacy zaprosili samotnego akademika z Wilna. I tak wymieszała się tu cała Polska. [...] Błądzi wigilijny płomień wśród polskich rodzin, rozjaśnia oblicza, budzi wspomnienia niedawnej koszmarnej przeszłości, tęsknoty za bliskimi i sieje radość, że złe mija, że się jest już u siebie w wolnej ojczyźnie”. Faktycznie, tu zjechał się cały świat, a przede wszystkim Polska sprzed 1939 roku.

Reklama

Więc korzystajmy z tej naszej najbogatszej na świecie Wigilii, zanim ktoś nie wpadnie na pomysł pierwszych kolacji zdalnych… Bo zawsze znajdzie się jakieś wytłumaczenie, by nie pokonać nie tylko 500, ale i 50 czy 5 kilometrów, choć każdy ma samochód, a kraj poprzecinany autostradami. I zanim ktoś, w ramach walki o niewykluczanie tych, co sami się wykluczają, ustawowo nie zmieni ich w Święta Zimowe.


Zanim to się stanie, jedno przypomnienie, które niech też będzie życzeniami dla Państwa. Słowa te napisał Jan Kasprowicz, niegdyś student wrocławskiego uniwersytetu:

Reklama

Przy wigilijnym stole
Łamiąc opłatek święty,
Pomnijcie, że dzień ten radosny
W miłości jest poczęty

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości