Wczorajszy odcinek programu "X Factor" to utwory w aranżacji big bandowej. Większość uczestników nie wypadła źle, jednak jednym z najlepszych po raz kolejny okazał się Gienek Loska. Wrocławski muzyk, świetnym wykonaniem piosenki "My Way" Franka Siniatry, ugruntował swoją pozycję w programie.
- Absolutnie fantastyczne i wspaniałe – zachwycała się jego występem Maja Sablewska.
- To, co jest cudowne, to to, że ty bierzesz kultową piosenkę i nie próbujesz się do niej dostosować, tylko ta piosenka się staje twoją- chwalił go Czesław Mozil.
Nawet Kuba Wojewódzki, który w zeszłym tygodniu miał do Gienka pewne zastrzeżenia, potraktował go łagodniej.
- Odnoszę wrażenie, że gdybyś ty powiedział Polakom, na kogo mają głosować, to oni by zagłosowali- zażartował.
Przypomnijmy: Gienek Loska z pochodzenia jest Białorusinem, do Polski przyjechał w 1992 roku. Najpierw 11 lat mieszkał w Krakowie z kapelą Seven B. Potem zakochał się we wrocławiance, i przeprowadził do naszego miasta. Mieszka na Psim Polu z żoną i córką. W naszym mieście znany jest głównie z ulicznych koncertów, którymi zachwycał wrocławian. Nie zawsze jednak tak było.
-Ludzie różnie mnie odbierają. Czasami dostawałem rożnymi przedmiotami, z okien we mnie rzucali. Na rynku musiałem sobie wypracować pozycje. Czasem musiałem się bić- mówił rok temu w wywiadzie dla nas.
Maja Sablewska, jurorka "X Factor" nazwała historię Gienka amerykańskim snem. Waszym zdaniem wrocławski muzyk rzeczywiście zrobił aż taki krok w przód? Czy występ w komercyjnym programie pomoże czy zaszkodzi jego talentowi?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze