Borsuk-staruszek przed powodzią ukrył się w altanie na jednej z działek na Kozanowie. Silnie osłabiony zostawiał po sobie krwawe ślady - miał rany na szyi oraz całkowicie wyrwany ogon. Uciekając przed wielką wodą był cały poraniony i zjadany żywcem przez larwy. Jednak Ekostraż dała mu szansę i borsuk już czuje się coraz lepiej, a rany goją się prawidłowo. Jak informują wolontariusze, w związku ze stanem jego uzębienia, a przede wszystkim szanując jego starcze lata, zwierzę po leczeniu trafi do specjalnego ośrodka dla borsuków, gdzie odpocznie po trudach życia. Autor: Ekostraż