Do Ekostraży trafiły niedawno maleńkie ryjówki, a właściwie zębiełki należące do rodziny ryjówkowatych. Były osierocone, bo portier jednego z wrocławskich biurowców zabił ich matkę miotłą. Musiały być karmione specjalistycznym preparatem mlekozastępczym przez cienką rurkę wenflonu i patyczka do nakładania sztucznych rzęs (smoczki były dla nich za duże). Lepiej byłoby im przy matce, jednak jeden ruch miotły przekreślił ich szansę. Po paru tygodniach zębiełki wyrosły, stały się samodzielne i wypuszczone na wolność. Autor: Ekostraż