Pasażerowie MPK czekający na przystankach wiedzą, że tablice elektroniczne żyją własnym życiem, a kursowanie autobusów i tramwajów wcale im nie przeszkadza. Tym razem jednak awaria tablicy przeniosła ich podróże w nowy wymiar. Autobusy na przystanku Pereca przyspieszyły o minus kilka tysięcy minut.
MPK Wrocław daje szansę na dojechanie z punktu A do punktu B we Wrocławiu. Pojazdy przewoźnika bardzo często spóźniają się, autobusy jednej linii nieraz jeżdżą stadami. Trudno znaleźć pasażera, który na poważnie brałby podane w rozkładach jazdy godziny kursowania. Precyzyjne miały być elektroniczne tablice dynamicznej informacji pasażerskiej. Jednak to, co wyświetlają DIP-y także nie ułatwia podróży pasażerom. Kursy niejednokrotnie “wypadają” na minutę przed pokazywanym przyjazdem autobusu czy tramwaju, a czas dojazdu pokazywane przez nie trzeba traktować jedynie jako sugestię. Ale tablice te to także powiew nowoczesności: są takie elektroniczne i świecą.
Wrocławianie przyzwyczaili się już do pewnych rozbieżności między deklaracją i obietnicą, a prawdziwym życiem z wrocławskim MPK. Mimo tego jednak pasażerowie, którzy we wtorek rano, 11 października, czekali na przystanku “Pereca” na ul. Grabiszyńskiej we Wrocławiu mocno się zdziwili. Tablica pokazywała im, że autobus linii 246 przyjedzie za minus 2250 minut, 125 na Krzyki za minus 2137, a 246 w stronę Petrusewicza za minus 2130 minut. W ten sposób MPK przyspieszyło o prawie półtora dnia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze