Wbrew temu co mówili urzędnicy, wrocławianie prawdopodobnie nie będą mogli zdecydować, czy za wywóz śmieci wolą płacić stawkę od metra kwadratowego mieszkania, czy od ilości osób mieszkających w lokalu. - Ustawa nie dopuszcza mieszania metod - podkreśla Michał Jaros z PO. - To bubel legislacyjny - dodają politycy PiS. Radni nad stawkami mieli głosować w czwartek, ale w ostatniej chwili uchwałę wycofano z porządku obrad. Urzędnicy chcą jeszcze przeanalizować jej zapisy, a opozycja domaga się konsultacji społecznych.
Przypomnijmy, od lipca 2013 roku w życie wejdzie podatek za wywóz śmieci we Wrocławiu. Ma być tak:
Jeżeli segregujemy śmieci, za każdy metr kwadratowy mieszkania zapłacimy 80 groszy, a kiedy nasze lokum jest większe niż 70 m2 - za każdy kolejny metr zapłacimy 60 groszy. Za powierzchnię powyżej 140 m2 nie płacimy.
Natomiast jeżeli odpadów nie segregujemy, analogicznie, za każdy metr kwadratowy mieszkania zapłacimy 1,20 zł, a kiedy nasze lokum jest większe niż 70 m2 - za każdy kolejny metr zapłacimy 90 groszy. Za powierzchnię powyżej 140 m2 nie płacimy.
Urzędnicy mijają się z prawdą?
Ale urzędnicy zostawili też "furtkę" dla wrocławian, którzy woleliby płacić nie od metra kwadratowego mieszkania, ale od osoby.
- Tzw. system mieszany to rozwiązanie np. dla osób, które same mieszkają w dużym lokalu - mówił jeszcze w zeszłym tygodniu Wojciech Adamski.
Stawka dla tych, którzy wybiorą tę opcję miała wynieść 25 złotych miesięcznie za osobę w mieszkaniu.
Zgodnie z tym, co mówi poseł PO Michał Jaros, urzędnicy informując, że każdy mieszkaniec będzie mógł sam zdecydować o sposobie wyliczenia stawki za wywóz śmieci (czy woli płacić za metry kwadratowe, czy od osoby), mijają się z prawdą.
Jak tłumaczy Michał Jaros, ustalenie tylko jednej (z 4 możliwych) metody poboru opłat wynika jasno z ustawy.
- Ustawa nie dopuszcza mieszania metod - podkreśla Jaros.
Opłatę za wywóz i zagospodarowanie odpadków można według nowego prawa pobierać na cztery sposoby. W odniesieniu do gospodarstwa domowego, ilości lokatorów, metra kwadratowego mieszkania lub w stosunku do bieżącego zużycia wody.
- Rada gminy, w drodze uchwały dokona wyboru jednej z określonych metod ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz ustali stawkę takiej opłaty - czytamy w ustawie.
Wrocławskie śmieci najdroższe w Polsce?
Taką tezę stawia Michał Jaros, który tłumaczy, że zależnie od metody naliczania, stawki we Wrocławiu są o 40-50 procent wyższe niż w innych miastach.
- Porównując proponowaną wysokość opłat do innych miast w Polsce - Wrocław zamierza kasować najwięcej. To efekt błędu w kalkulacji? Czy raczej przewidywane koszty funkcjonowania nowej komunalnej spółki Ekosystem (ma zatrudnić 60 osób) wywindowały cenę do tego poziomu? - pyta Michał Jaros.
Poseł PO chce się też dowiedzieć, skąd wzięło się 207 mln zł - na tyle urzędnicy skalkulowali koszty gospodarowania odpadami.
- Niestety nie zostały przedstawione szczegóły kalkulacji, tak istotne, by wytłumaczyć wrocławianom, z jakiego powodu mają płacić za śmieci najwięcej w Polsce - mówi Michał Jaros.
Poseł PO nawołuje, żeby jeszcze raz usiąść do arkusza kalkulacyjnego i policzyć koszty.
- Uważam, że we Wrocławiu opłaty za wywóz i gospodarowanie odpadami można ograniczyć o 30-40%. Jest to również dobra okazja, by porozmawiać o zmianie metody naliczania opłat na bardziej sprawiedliwą. Zabrakło w mieście realnych konsultacji społecznych w tej sprawie - dodaje Jaros.
W podobnym tonie wypowiadają się politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy krytykują nie tylko postawę wrocławskich urzędników, ale też samą ustawę o gospodarce odpadami.
- Ustawa jest bublem legislacyjnym. Rząd przerzucił odpowiedzialność na samorządy, sama ustawa sprzyja budowaniu dużych monopoli - przykładowo we Wrocławiu jedna firma może skupić w swoich rękach rynek wart ponad 200 mln złotych. Skandalem jest fakt, że do przetargów na wywóz śmieci nie mogą stanąć spółki komunalne - mówi Piotr Babiarz, radny Prawa i Sprawiedliwości.
Radni PiS podkreślają, że stawki zaproponowane przez wrocławskich urzędników zostały wyliczone w pośpiechu.
- To są pieniądze wrocławian i trzeba o nie dbać - podkreślają opozycyjni radni.
Wygląda na to, że urzędnicy, przynajmniej w pewnym stopniu, podzielili zdanie opozycji. Pierwotnie rajcy mieli bowiem głosować nad uchwałą podczas czwartkowej sesji Rady Miejskiej. Została ona jednak wycofana z porządku obrad.
- Od początku sygnalizowaliśmy, że ustawa jest fatalna. Uznaliśmy, że musimy chronić mieszkańców, dlatego chcemy przeprowadzić niezbędne analizy, czy zaproponowany przez nas system mieszany jest dozwolony. Poczekamy na efekty tych badań - argumentuje wiceprezydent Wrocławia Wojciech Adamski.
Na czwartkowej sesji Renata Granowska z klubu radnych Platformy Obywatelskiej wystosowała interpelację do prezydenta Rafała Dutkiewicza, by w sprawie metody naliczania stawek za wywóz śmieci przeprowadzono konsultacje społeczne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze