Trener Orest Lenczyk zapowiadał na mecz z GKS-em Bełchatów (sobota, godz. 15.45) zmiany w składzie Śląska. Czy szansę od pierwszej minuty dostanie Dalibor Stevanović? Piłkarz twierdzi, że jest gotowy do gry.
- Czuję się pewnie. Kontuzja i choroba to już przeszłość, a dużo dały mi zajęcia indywidualne z trenerem Łukaszem Czajką i czuję się pewny w grze. Jestem gotowy, by wystąpić w pierwszym składzie i zagrać na sto procent możliwości - przekonuje Dalibor Stevanović.
Piłkarz część wiosennych meczów z powodu kontuzji a następnie choroby oglądał w telewizji. W spotkaniu z Polonią Warszawa i Lechem Poznań pojawił się na boisku, ale dopiero po przerwie. W sumie Słoweniec zaliczył do tej pory zaledwie dwa występy w Śląsku w podstawowej jedenastce. A przecież przychodził na Oporowską jako piłkarz, który może stać się gwiazdą nawet całej ekstraklasy. Czy teraz dostanie szansę od trenera Oresta Lenczyka i udowodni, że te opinie nie były na wyrost?
Na razie ani on, ani nikt w Śląsku nie może być zadowolony. - Musimy pozbierać się i dalej być drużyną, kolektywem i starać się odmieniać tę sytuację. Wiemy, że spadliśmy na trzecią lokatę, zdajemy sobie z tego sprawę, ale to wciąż tylko 3 oczka straty do lidera. Cały czas pozostajemy w grze - opowiada zawodnik.
Stevanović, który ma za sobą występy w lidze hiszpański, holenderskiej a ostatnio ukraińskiej, pokusił się także o krótką ocenę całej naszej ekstraklasy: - To, co się rzuca w oczy, to fakt, że właściwie każdy może wygrać z każdym. Zauważyłem też, że w każdej drużynie są charakterystyczni zawodnicy, którzy mogą w pojedynkę rozstrzygnąć losy meczu. I oczywiście nie można lekceważyć żadnej drużyny, choćby była w strefie spadkowej, bo można za to zostać skarconym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze