Reklama

Tam, gdzie Kargul darł koszule. To podwórko pod Wrocławiem stało się filmową legendą


W Dobrzykowicach, tuż pod Wrocławiem, znajdują się filmowe domy Kargula i Pawlaka z komedii Sylwestra Chęcińskiego. Od ponad dwudziestu lat w domu Kargula przy ulicy Szkolnej, znajduje się izba pamięci prowadzona przez Jerzego Daleckiego. To właśnie gospodarstwo jego dziadków służyło jako plan filmowy kultowej trylogii.


Przekraczając próg izby mamy wrażenie, że cofnęliśmy się w czasie o ponad pół wieku. W rogu stoi zabytkowy kredens, na ścianach wiszą fotografie, są też maszyny, które dawniej używano w roli. Trudno w to uwierzyć, ale tam gdzie teraz ustawiają się do zdjęcia mieszkańcy i turyści, niegdyś Kargul z Pawlakiem darli koszule i tłukli garnki. - Ta izba to forma podziękowania dla tych, którzy odwiedzają to miejsce - mówi nam Jerzy Dalecki, wnuk Państwa Daleckich, którzy ponad sześćdziesiąt lat temu zaprosili filmowców na swoje podwórko.

Wiele osób pyta go o przedmioty, które wówczas grały w filmie i mogły zachować się z tamtych lat. - Tak na prawdę nikt się wtedy nie zastanawiał nad tym, żeby te wszystkie pamiątki zachować i że będą miały aż tak wielką wartość. Co ciekawe, to właśnie filmowcy pożyczali od nas przedmioty, które grały w filmie - słyszymy od naszego rozmówcy.

Reklama

Ale są również wyjątki. Na ścianie oprawione w ramkę wiszą m.in. oryginały umów, które zostały zawarte z rodziną Daleckich oraz filmowcami. Tuż obok wisi „sierp tatowy”. - Uważam, że ten sierp grał w filmie, jest on najbardziej pasujący do oryginału - mówi Jerzy Dalecki.

Jest też ziemia z Krużewnik z Ukrainy. Wiadomo, że to oryginał, bo dołączono do niej certyfikat. Z zabudowań, które widzimy na zewnątrz, zachowały się jedynie oryginalne drzwi do stodoły. A co ze słynnym płotem? - Sąsiad ma jedno oryginalne przęsło, duplikaty przęseł stoją na wjeździe do Dobrzykowic - dowiadujemy się.

Reklama

Okazuje się, że filmowcy dość długo szukali idealnych dwóch domów, które wejściami będą stały naprzeciwko siebie. A to w tamtych czasach, bez odpowiednich technologii, nie było takie łatwe. - Pod uwagę były brane też zabudowania w Kłodzku, jednak ostateczny wybór padł na okolice Wrocławia - mówi nam Jerzy Dalecki.

Chodziło o to, żeby główni bohaterowie kochali się i nienawidzili, a ciężko to robić, kiedy wejścia do domu są po innych stronach - słyszymy. - Filmowcy złapali wtedy moich dziadków, podobnie jak właściciela zza miedzy, czyli rodziców sąsiada. I tak to się zaczęło. Każda część trylogii była kręcona około trzy miesiące

Reklama

Dlaczego mówi się, że to filmowe podwórko, a nie dom? Gros osób myśli, że to właśnie całe domy wraz z pomieszczeniami były wynajmowane na potrzeby filmu. - I błędnie, bo filmowcy korzystali jedynie z naszych podwórek, pomieszczeń gospodarczych, a także stodoły. Zarówno moi dziadkowie, jak i cała rodzina, nigdy nie musieli opuszczać tego domu. Owszem, filmowcy byli tu obecni przez długi czas, jedli nawet pierogi czy zupę u mojej babci, mogli odpocząć. Jednak domy były zbyt małe, nie było nawet szans, aby cała ekipa filmowa zmieściła się wraz z całym sprzętem i kręciła tu sceny. Wnętrza zbudowano w atelier Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu - zdradza nam Jerzy Dalecki.

Jakie momenty i zabawne sytuacje zachowały się w pamięci mieszkańców, którzy obserwowali wówczas pracę filmowców? - Zabawna była scena, w której sołtys chodzi po wsi z dokumentem do licytacji, a mieszkańcy musieli zagłosować czy są na "tak" czy na "nie". Aktor musiał przechodzić pomiędzy żerdziami. Okazuje się, że dubli było aż dwadzieścia osiem. Tylko pytanie, dlaczego? - śmieje się Jerzy Dalecki. - Osoba, która grała wówczas sołtysa spóźniła się na plan, bo aktor grał wówczas inny spektakl w Warszawie. Być może była to zemsta, bo reżyser cenił sobie profesjonalizm - uśmiecha się nasz rozmówca.

Reklama

Do izby pamięci w Dobrzykowicach przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Jerzy Dalecki śmieje się, że potrafią przychodzić z ulicy, robią zdjęcia i czasem zaburzają naturalny rytm dnia mieszkańców. Co prawda chętniej wybierają porę letnią, ale zimą zainteresowanych też nie brakuje. - Wszystkich zainteresowanych zapraszam na zwiedzanie, ale po uprzednim kontakcie telefonicznym - zaznacza nasz rozmówca.

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/01/2026 13:39
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości