W niedzielę selekcjoner Franciszek Smuda podał ostateczny skład Polski na Euro. Czy jest to rzeczywiście najsilniejszy zespół ze wszystkich, które w XXI wieku reprezentowały nasz kraj na wielkich turniejach? To się okaże. My spojrzeliśmy na kadrę z innej strony. Oto wnioski.
Pierwszy wniosek jaki się nasuwa - kadra Franciszka Smudy to zespół grzecznych i dobrze ułożonych chłopców. I chodzi zarówno o postawę na boisku jak i poza nim. Trener tak dokonał selekcji, że pozbył się wszystkich trudnych charakterów. Nie ma Artura Boruca, Michała Żewłakowa, Sławomira Peszki ani też Tomasza Kuszczaka. Brak trzech pierwszych można jeszcze zrozumieć, ale tego ostatniego? Nikt nie powie, że jest on słabszym bramkarzem od Grzegorza Sandomierskiego czy nawet Łukasza Fabiańskiego. A jednak do kadry się nie załapał. Powód - nie boi się mówić, co myśli, a takich Smuda nie lubi.
Potwierdzeniem tego może być wypowiedź Tomasza Frankowskiego na łamach Gazety Wyborczej: - Nikt nie chce się wychylać, za każdy zgrzyt byliby rozliczeni. Nawet po Euro, kiedy zawodnicy nie będą musieli być mili dla selekcjonera, powiedzą, że wszystko było profesjonalne.
Co się jednak stanie, kiedy będzie potrzebny na boisku twardy charakter? Wszystko w nogach i rękach Marcina Wasilewskiego, który chyba jest w tej chwili największym walczakiem naszej drużyny.
Obrońca Anderlechtu Bruksela, a w przeszłości też Śląska Wrocław, to najstarszy zawodnik w naszej kadrze. A ma przecież dopiero 32 lata. I to kolejny wniosek - Smuda zbudował drużynę, która nie zakończy swojego żywota po Euro. Średnia wieku całej kadry na mistrzostwa to nieco ponad 25 lat. Oznacza to, że bez wielkiej rewolucji, drużyna może z powodzeniem zagrać w dwóch następnych wielkich turniejach, czyli na mistrzostwach świata w Brazylii w 2014 roku i na mistrzostwach Europy w 2016 roku we Francji. Ostatni raz tak młodą reprezentację w mistrzowskim turnieju mieliśmy za czasów Kazimierza Górskiego w 1974 roku.
Kolejny wniosek - to nie jest zespół mistrzów. W reprezentacji liczącej 23 zawodników jest zaledwie czterech piłkarzy, którzy w zakończonym sezonie wywalczyli mistrzostwo kraju. A w sumie są to zaledwie dwa kluby. Chodzi bowiem o Jakuba Błaszczykowskiego, Roberta Lewandowskiego i Łukasza Piszczka z Borussii Dortmund oraz Wasilewskiego z Anderlechtu Bruksela. Warto może jeszcze dodać, że nasza kadra jest jedyną, w której nie ma ani jednego zawodnika z mistrza i wicemistrza kraju, który reprezentuje.
To wszystko nie będzie miało znaczenia, jeżeli Polska awansuje przynajmniej do ćwierćfinału. Jeżeli jednak tak się nie stanie...
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze