Euro 2012 jeszcze się nie zaczęło, a wśród wrocławian już słychać coraz głośniejsze słowa krytyki. Wszystko przez strefę kibica, a w zasadzie jej lokalizację w samym sercu miasta. Narzekają pracownicy okolicznych sklepów i restauracji, dostawcy towarów i zwykli mieszkańcy, którym miasteczko utrudnia poruszanie się po Rynku.
W Warszawie strefę kibica umiejscowiono wokół Pałacu Kultury i Nauki, w Gdańsku – na placu Zebrań Ludowych, a w Poznaniu – na placu Wolności. Tylko we Wrocławiu zdecydowano się na Rynek.
- Dzięki temu będziemy mieć najatrakcyjniejszą strefę kibica w Polsce. Wiedzieliśmy, że tak czy inaczej kibice będą przyjeżdżać do Rynku, więc wyszliśmy im naprzeciw – tłumaczy tę decyzję Paweł Czuma z wrocławskiego magistratu.
Ale im bliżej turnieju, tym narasta wrażenie, że to nie do końca słuszny wybór. Mówią o tym sami mieszkańcy.
- Zawsze byłam zadowolona, że mieszkam w samym centrum, na ul. Szewskiej. Wszędzie mogłam się szybko dostać . Od kiedy w Rynku powstała strefa kibica, mam problemy z przemieszczaniem się. Ostatnio z Szewskiej na plac Solny szłam prawie pół godziny, a to za sprawą grupy turystów z Niemiec. Emeryci zatrzymywali się co 10 metrów, aby wysłuchać komentarza przewodnika i tym samymi blokowali wąskie przejście między płotem strefy a fasadą kamienic – opowiada Justyna Bąk.
Osoby pracujące w Rynku zapytane o strefę nie przebierają w słowach.
- O k... , jedna wielka masakra. Możemy nie mieć w ogóle utargów przez takie umiejscowienie strefy. Wczoraj po całym dniu w kasie zostało 150 zł. Te płoty utrudniają mi dojście do pracy, ale przede wszystkim odstraszają klientów – mówi wzburzona Magdalena Trybuchowska, sprzedawczyni w kawiarni Nefryt, mieszczącej się naprzeciwko pręgierza.
Co więcej, na wniosek UEFA wszystkie restauracje, lokale gastronomiczne i kawiarnie, znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie strefy kibica w Rynku, zostały zobowiązane do zakrycia marek produktów, niebędących oficjalnymi sponsorami turnieju. W zamian będą mieć czasowo obniżony czynsz.
Niezadowoleni są również pracownicy okolicznych sklepów.
- Podczas samego turnieju podchmieleni kibice będą wchodzić prosto do naszego sklepu. I raczej nie będą zainteresowani kupnem ubrań, zrobią tylko bałagan i wzrośnie ryzyko kradzieży – mówi Kasia, na co dzień pracująca w jednym ze sklepów odzieżowych na Świdnickiej.
Łatwo nie jest też dostawcom, którzy obsługują lokale w Rynku.
- Strefa kibica utrudnia mi pracę. Nie mogę dostarczyć towarów do klientów gastronomicznych. Muszę parkować poza Rynkiem i przewozić towary na wózku transportowym, lawirując między przechodniami. Opóźnia to czas dostaw i wydłuża mój czas pracy – żali się Michał Bąk, pracownik Centrum Wina.
Wrocławianie swoje niezadowolenie wyrażają również w sieci. Grupa „Wrocław mówi NIE strefie kibica w Rynku” na Facebooku ma już kilkuset fanów.
- Wrocławski Rynek, duma i wizytówka miasta został potraktowany w sposób barbarzyński. Kraty, toi-toie, szmaty reklamowe, istny bazar. Jest wiele lepszych lokalizacji: Pola Marsowe, Wyspa Słodowa, Pergola – czytamy na Facebooku.
Czarę goryczy przelały przenośne toalety i odkryte pisuary, które pojawiły się pod samym Ratuszem, tuż przy wejściu do Piwnicy Świdnickiej.
Jak tłumaczą urzędnicy, wygląd strefy jest wypadkową wielu czynników wynikających ze współpracy biura ds. Euro z UEFĄ, policją, Ministerstwem Spraw Wewnętrznych czy Sanepidem.
- Kwestia tak dużej liczby toalet wynika ze zmienionego prawa o imprezach masowych, a konieczność rozmieszczenia tych toalet w strefie jest dla nas tak samo bolesna, jak dla mieszkańców. W tej chwili trwają ustalenia, aby we współpracy ze wspomnianymi służbami i instytucjami tak ulokować te toalety, aby było to jak najbardziej akceptowalne, a przy okazji zapewnić minimum estetyki. W związku z tym prosimy o cierpliwość i wyrozumiałość, i ocenę strefy już po zakończeniu jej budowy i jej uruchomieniu – tłumaczy Julia Wach z biura prasowego urzędu miejskiego.
Strefa kibica oficjalnie zacznie działać od piątku. Nie będzie można tam kupić niczego za gotówkę, a jedynie za pomocą specjalnej karty wydawanej na miejscu lub własnej, umożliwiającej dokonywanie transakcji zbliżeniowych. Nie wniesiemy tam również parasolek i napojów.
Dzień wcześniej - w czwartek - w strefie będzie można posłuchać muzyki. Zagrają Margaret, Arash i Enej.
Swoją własną strefę szykują natomiast czescy kibice. Na Muchoborze Wielkim, niedaleko lotniska i Autostradowej Obwodnicy Wrocławia stanie czeskie futbolowe miasteczko. Znajdzie się w nim m.in. 4 tysiące miejsc noclegowych, baza gastronomiczna z czeską kuchnią i piwem, piaszczyste i trawiaste boiska, ekrany do wspólnego oglądania meczów i plaża z leżakami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze