Reklama

Jedna wielka masakra – tak wrocławianie oceniają strefę kibica

07/06/2012 00:00

Euro 2012 jeszcze się nie zaczęło, a wśród wrocławian już słychać coraz głośniejsze słowa krytyki. Wszystko przez strefę kibica, a w zasadzie jej lokalizację w samym sercu miasta. Narzekają pracownicy okolicznych sklepów i restauracji, dostawcy towarów i zwykli mieszkańcy, którym miasteczko utrudnia poruszanie się po Rynku.

W Warszawie strefę kibica umiejscowiono wokół Pałacu Kultury i Nauki, w Gdańsku – na placu Zebrań Ludowych, a w Poznaniu – na placu Wolności. Tylko we Wrocławiu zdecydowano się na Rynek.

- Dzięki temu będziemy mieć najatrakcyjniejszą strefę kibica w Polsce. Wiedzieliśmy, że tak czy inaczej kibice będą przyjeżdżać do Rynku, więc wyszliśmy im naprzeciw – tłumaczy tę decyzję Paweł Czuma z wrocławskiego magistratu.

Ale im bliżej turnieju, tym narasta wrażenie, że to nie do końca słuszny wybór. Mówią o tym sami mieszkańcy.

- Zawsze byłam zadowolona, że mieszkam w samym centrum, na ul. Szewskiej. Wszędzie mogłam się szybko dostać . Od kiedy w Rynku powstała strefa kibica, mam problemy z przemieszczaniem się. Ostatnio z Szewskiej na plac Solny szłam prawie pół godziny, a to za sprawą grupy turystów z Niemiec. Emeryci zatrzymywali się co 10 metrów, aby wysłuchać komentarza przewodnika i tym samymi blokowali wąskie przejście między płotem strefy a fasadą kamienic – opowiada Justyna Bąk.


Osoby pracujące w Rynku zapytane o strefę nie przebierają w słowach.

- O k... , jedna wielka masakra. Możemy nie mieć w ogóle utargów przez takie umiejscowienie strefy. Wczoraj po całym dniu w kasie zostało 150 zł. Te płoty utrudniają mi dojście do pracy, ale przede wszystkim odstraszają klientów – mówi wzburzona Magdalena Trybuchowska, sprzedawczyni w kawiarni Nefryt, mieszczącej się naprzeciwko pręgierza.

Co więcej, na wniosek UEFA wszystkie restauracje, lokale gastronomiczne i kawiarnie, znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie strefy kibica w Rynku, zostały zobowiązane do zakrycia marek produktów, niebędących oficjalnymi sponsorami turnieju. W zamian będą mieć czasowo obniżony czynsz.

Niezadowoleni są również pracownicy okolicznych sklepów.

- Podczas samego turnieju podchmieleni kibice będą wchodzić prosto do naszego sklepu. I raczej nie będą zainteresowani kupnem ubrań, zrobią tylko bałagan i wzrośnie ryzyko kradzieży – mówi Kasia, na co dzień pracująca w jednym ze sklepów odzieżowych na Świdnickiej.

Łatwo nie jest też dostawcom, którzy obsługują lokale w Rynku.

- Strefa kibica utrudnia mi pracę. Nie mogę dostarczyć towarów do klientów gastronomicznych. Muszę parkować poza Rynkiem i przewozić towary na wózku transportowym, lawirując między przechodniami. Opóźnia to czas dostaw i wydłuża mój czas pracy – żali się Michał Bąk, pracownik Centrum Wina.

Wrocławianie swoje niezadowolenie wyrażają również w sieci. Grupa „Wrocław mówi NIE strefie kibica w Rynku” na Facebooku ma już kilkuset fanów.

- Wrocławski Rynek, duma i wizytówka miasta został potraktowany w sposób barbarzyński. Kraty, toi-toie, szmaty reklamowe, istny bazar. Jest wiele lepszych lokalizacji: Pola Marsowe, Wyspa Słodowa, Pergola – czytamy na Facebooku.

Czarę goryczy przelały przenośne toalety i odkryte pisuary, które pojawiły się pod samym Ratuszem, tuż przy wejściu do Piwnicy Świdnickiej.

Jak tłumaczą urzędnicy, wygląd strefy jest wypadkową wielu czynników wynikających ze współpracy biura ds. Euro z UEFĄ, policją, Ministerstwem Spraw Wewnętrznych czy Sanepidem.

- Kwestia tak dużej liczby toalet wynika ze zmienionego prawa o imprezach masowych, a konieczność rozmieszczenia tych toalet w strefie jest dla nas tak samo bolesna, jak dla mieszkańców. W tej chwili trwają ustalenia, aby we współpracy ze wspomnianymi służbami i instytucjami tak ulokować te toalety, aby było to jak najbardziej akceptowalne, a przy okazji zapewnić minimum estetyki. W związku z tym prosimy o cierpliwość i wyrozumiałość, i ocenę strefy już po zakończeniu jej budowy i jej uruchomieniu – tłumaczy Julia Wach z biura prasowego urzędu miejskiego.

Strefa kibica oficjalnie zacznie działać od piątku. Nie będzie można tam kupić niczego za gotówkę, a jedynie za pomocą specjalnej karty wydawanej na miejscu lub własnej, umożliwiającej dokonywanie transakcji zbliżeniowych. Nie wniesiemy tam również parasolek i napojów.

Dzień wcześniej - w czwartek - w strefie będzie można posłuchać muzyki. Zagrają Margaret, Arash i Enej.

Swoją własną strefę szykują natomiast czescy kibice. Na Muchoborze Wielkim, niedaleko lotniska i Autostradowej Obwodnicy Wrocławia stanie czeskie futbolowe miasteczko. Znajdzie się w nim m.in. 4 tysiące miejsc noclegowych, baza gastronomiczna z czeską kuchnią i piwem, piaszczyste i trawiaste boiska, ekrany do wspólnego oglądania meczów i plaża z leżakami.


Tomasz Matejuk/Barbara Surmiak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości