Cristian Diaz w meczu z GKS Bełchatów zdobył zwycięskiego gola, ale został też upomniany żółtą kartką. Przyczyna był niecodzienna.
Po zdobyciu gola w 84 minucie Cristian Diaz celebrować radość pobiegł w narożnik boiska. Zaraz dobiegli do niego koledzy z gratulacjami. Kiedy już piłkarze zaczęli wracać na swoją połowę, Diaz poprosił maskotkę Ślązaka o jego górną część przebrania. Argentyńczyk założył sobie głowę czarnego orła i jeszcze raz w geście triumfu wniósł ręce do góry. Wtedy do napastnika Śląska podszedł arbiter i upomniał go za przebranie się żółtą kartką. Na szczęście dla Diaza to pierwsze upomnienie w tym sezonie w lidze i nie będzie musiał pauzować w następnym meczu.
Cała sytuację przypomina nieco tę, która wydarzyła się w meczu Santosu z Colo Colo w Copa Libertadores w poprzednim sezonie. Po strzelaniu gola na 3:0 Neymar założył na twarz maskę z własną podobizną. Arbitrowi spotkania się to nie spodobało i ukarał Brazylijczyka żółtą kartką. Ponieważ było to drugie upomnienie dla Neymara, automatycznie sędzia pokazał mu „czerwień” i nakazał opuścić boisko. I na nic nie dały tłumaczenia piłkarza, że maska jest z jego podobizną i nie było w tym żadnych podtekstów, ale czysta radość. Arbiter nie zmienił już decyzji. Ostatecznie Santos wygrał, ale tylko 3:2.
A wracając jeszcze do Diaza. W poprzednim sezonie w meczu z GKS-em Argentyńczyk zdobył dwa gole. Po strzeleniu drugiego zdjął koszulkę za co został ukarany żółtą kartką. Była to jednak druga kartka w tym meczu Diaza i musiał opuścić boisko. Śląsk wygrał wówczas 4:2. Co ciekawe, po tej wygranej wrocławianie awansowali na drugie miejsce w tabeli, podobnie jak teraz. Czy historia potoczy się w tym sezonie podobnie?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze