Reklama

Łukasz Madej: Byliśmy lepszym zespołem

26/03/2012 00:00

Piłkarze Śląska przegrali w Poznaniu z Lechem 0:2. Pierwszego gola dla gospodarzy zdobył samobójczym trafieniem Piotr Celeban. Drugiego Lech zdobył już w doliczonym czasie gry z rzutu karnego. Jak spotkanie oceniają piłkarze obu zespołów?

Łukasz Madej (Śląsk Wrocław): Byliśmy lepszym zespołem, ale nie zawsze taki wygrywa. Lech nie potrafił stworzyć sobie sytuacji. Każda porażka boli, a taka boli podwójnie. Dopóki my strzeliliśmy gola samobójczego, to nic nie mogli zrobić. Ich frustracja narastała z każdą minutą. Gdyby nie strzelili bramki jeszcze przez pięć, dziesięć minut, to już nic by nie zrobili. Tak się czasem układa, że nic nie wpada. Piłkarze Lecha mieli dzisiaj szczęście i miejmy nadzieję, że nam zostanie to zwrócone w kolejnych meczach. Szkoda czerwonej bramki dla Piotrka Celebana, bo już druga bramka nie jest tak ważna. O wszystkim zadecydował ten pierwszy gol.


 

Reklama

Ivan Djurdjević (Lech Poznań): Dla nas to ważny mecz, wiedzieliśmy, że był to mecz o życie. Przegrywając przekreślilibyśmy szanse na europejskie puchary. Gra była brzydka, ale udało nam się trafić do siatki rywala. Po tej bramce i przełamaniu złej serii na pewno nam ulżyło.

Marian Kelemen (Śląsk Wrocław): Moim zdaniem w akcji, po której został podyktowany rzut karny Rudnevs strzelał, ale nie trafił czysto w piłkę, dlatego szła ona wzdłuż bramki. Po takim meczu na pewno jest złość, bo mieliśmy więcej sytuacji niż Lech, ale ich nie wykorzystaliśmy. Potem bramka samobójcza i ten rzut karny... Myślę, że gospodarze nie zasłużyli na zwycięstwo.

Reklama

 


Przemysław Kaźmierczak (Śląsk Wrocław): Lech nie miał za dużo podbramkowych sytuacji, my natomiast je stwarzaliśmy, ale zabrakło wykończenia. Jeśli gramy o mistrzostwo, musimy wykorzystywać takie okazje. Tak się nie stało, teraz myślimy już o kolejnym spotkaniu. Trener pytał już po meczu pucharowym czy czułbym się na siłach zagrać na pozycji środkowego obrońcy. W oficjalnym meczu był to mój debiut w tej formacji, bo w przeszłości na tej pozycji grywałem jedynie w sparingach. Do momentu utraty gola dobrze graliśmy, Lech nie miał zbyt wiele z gry, ale miał sporo szczęścia. Nam z kolei go brakowało, bo Dalibor Stevanović trafił w słupek w doliczonym czasie gry.


mw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości