Ponad tysiąc osób uczestniczyło we wrocławskim pochodzie zorganizowanym w drugą rocznicę katastrofy prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Marsz, mimo apeli ze strony kleru, przerodził się w polityczną manifestację nienawiści wobec rządu.
Z okrzyków, jakie wznoszono dało się słyszeć m.in. "rząd pod sąd", "raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "wolę być moherem, niż rządu klakierem" oraz "trzeba wodza, a nie osła, żeby Polska w siłę rosła", czy "precz z platformą", "przeżyliśmy Ruska, przeżyjemy Tuska", "bezrobocie i biedota, to Donalda jest robota", "SLD-KGB".
– Kulisy tej tragedii nigdy nie zostaną wyjaśnione, bo to spisek zakrojony na szeroką skalę, dopóki rządzi obecna opcja, prawdy o katastrofie nigdy nie poznamy – powiedział Mieczysław, jeden z manifestujących.
Na czele pochodu szli parlamentarzyści z Prawa i Sprawiedliwości związani z Wrocławiem: Dawid Jackiewicz, Kazimierz Ujazdowski i Jacek Świat, maż Aleksandry Natalli-Świat, która zginęła w katastrofie.
Marsz wyruszył z pl. Katedralnego, gdzie po godzinie 19 zakończyła się msza święta w intencji ofiar, której przewodniczył metropolita wrocławski abp Marian Gołębiewski. Protestujący przeszli do Rynku przez most Pomorski, plac Dominikański i ulice Kazimierza Wielkiego oraz pl. Solny.
– Gdyby nie kłamstwa i obłuda tego rządu nie byłoby takich manifestacji. Nie wyjaśnione okoliczności katastrofy przenikają się z naszym niezadowoleniem wobec rządu – mówił Dawid Jackiewicz.
– Będziemy spotykali się na tego typu wydarzeniach, dopóki nie zostaną rozwiane wszelkie wątpliwości, za które odpowiada Donald Tusk – dodawał poseł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze